Właściciel "Schabowy Raz!" o Magdzie Gessler i kulisach "Kuchennych Rewolucji"

zp
14.06.2013
Restauracja

Restauracja "Schabowy Raz" (Fot. ZP/Namonciaku)

Sławomir Chojnowski, właściciel restauracji "Schabowy Raz!", opowiedział nam, co skłoniło go do udziału w programie i jaka naprawdę jest Magda Gessler.

Zuzanna Płończak: Dlaczego zdecydował się pan na udział w 'Kuchennych rewolucjach'?

Sławomir Chojnowski: Jak otworzyliśmy restaurację i przeżyliśmy pierwszy sezon, to powiedziałam żonie, że jak tak dalej będzie, to zwariujemy od nadmiaru pieniędzy. Myślałem, że to będzie kopalnia złota. Później przyszedł kryzys, a w okolicy otworzyło się w tym czasie 10 czy 15 restauracji i obroty zaczęły radykalnie spadać. Postawiłem wszystko na jedną kartę. Przed rozpoczęciem Euro 2012 wszystko odnowiłem, ale to nie pomogło. Żeby przetrzymać zimę - zapłacić podatki, utrzymać lokal i pracowników oraz założyć ogrzewanie, musiałem wydać ok. 100 tys. zł. Jeśli chodzi o ogrzewanie, to zdecydowałem się je założyć ze również ze względu na program - żeby pani Magda nie powiedziała, że brak gości jest spowodowany zbyt niską temperaturą panującą w lokalu.

Jak długo czekał pan na przyjazd Magdy Gessler od momentu zgłoszenia się do programu?

- Dwa lata. Na początku nie chciałem do nich pisać, ale kolega z Tawerny Dominikańskiej powiedział mi, jak świetnie mu się wiedzie po programie, więc się zdecydowałem. Ekipa realizująca program robiła trzy podejścia. Pierwszy raz byli u nas w maju 2011 r. Już wtedy było źle. Przyjechali, nakręcili materiał i w ciągu miesiąca mieli się odezwać, czy chcą u nas nakręcić program. Niestety, nie było żadnego kontaktu ze strony stacji, więc uznaliśmy temat za zamknięty. Kolejny raz ekipa skontaktowała się z nami w lipcu 2012 z pytaniem, czy jeszcze istniejemy. Większość restauracji, które biorą pod uwagę, zazwyczaj jest w tak  złym stanie, że wkrótce zostaje zamknięta. Znów nakręcono kilka materiałów i mieliśmy oczekiwać na kontakt, który tym razem nastąpił. Przekazano nam informacje co do terminu nagrywania programu. Niestety, później okazało się, że data nagrania musi zostać zmieniona, a kiedy ono wreszcie nastąpi, zostaniemy poinformowani mailowo. Ja już się z tego śmiałem. Byłem przekonany, że nic z tego nie wyjdzie, ale w końcu dostałem telefon, że tym razem na pewno przyjadą. Do momentu, kiedy nie przyjechała cała ekipa i nie zaczęła montować świateł i mikrofonów, nie wierzyłem, że "Kuchenne Rewolucje" dojdą w moim lokalu do skutku.

Rozumiem, że nie żałuje pan występu przed kamerami?

- Absolutnie nie. Zdecydowałbym się na udział w programie drugi raz. Już nawet nie dla biznesu, a dla ludzi. W ekipie były tak świetne osoby, że drugiego dnia czułem się jakbyśmy się znali wiele lat. No i pani Magda Gessler, która jest dla mnie niekwestionowanym autorytetem w branży kulinarnej. To jest wspaniała kobieta i nie wiem skąd biorą się takie złośliwe plotki na jej temat. Powiem szczerze, chciałbym mieć taką kumpelę - z takim charakterem, charyzmą, energii, temperamencie. To jest kobieta do tańca i do różańca, dlatego nie rozumiem zupełnie czemu ludzie takie cuda wymyślają.

Czy pana łzy w programie były szczere?

- Ja niczego nie udawałem - nie płakałem dlatego, że mi kazano. Moje łzy były prawdziwe, ponieważ zarówno moja żona, jak i ja, jesteśmy osobami, które nie potrafią trzymać wszystkiego w sobie. Jeśli chodzi o całą tą euforię po zakończeniu programu, ja byłem gdzie indziej, ponieważ w tym czasie umierała moja mama i czuwaliśmy przy niej z bratem. Nie uczestniczyłem w tym czasie w całej tej radości.

Jak dużo, z tego co widzieliśmy na ekranie, zostało wyreżyserowane na potrzeby telewizji?

- Ja nie widziałem swojego odcinka, bo w materiale pojawia się mama i jeszcze nie jestem na to gotowy. Widziała go moja rodzina i dziewczyny z obsługi, które powiedziały: "Panie Sławku, tam jest cała prawda pokazana - tak jak było i jest naprawdę". Przyznam szczerze, że próbowano mnie zmusić do zagrania kilku scen, ale to nie wyszło, więc nie zostało wyemitowane. Ja powiedziałem Pani reżyser na samym początku, że nie jestem dobrym aktorem. Gdybym nim był, to pewnie byłbym teraz na miejscu Cezarego Pazury. Mimo wszystko podjęto próbę nakręcenia kilku dodatkowych scen, ale się nie udało. Jedyną częścią wyreżyserowaną z oczywistych powodów były nasze wypowiedzi na osobności. Kiedy Pani Magda przyjechała do nas po raz pierwszy, powiedziała: "Ale my tu nie mamy co kręcić, tu nie ma żadnej afery", więc po prostu pokazali wszystko tak jak było naprawdę, nic nie było wyreżyserowane.

Bardzo duże kontrowersje budzi kwestia finansowania programu. Krążą różne plotki i niektórzy twierdzą, że za program trzeba zapłacić niebagatelną sumę. Może Pan powiedzieć jak jest naprawdę?

- Jeśli chodzi o koszt udziału w programie, to jedynym kosztem były produkty potrzebne do zaplanowanej przez Panią Magdę kolacji. Nie powiem, żeby był to mały koszt, ponieważ my mieliśmy cielęcinę, porządny krupnik, który z resztą przygotowuję cały czas w taki sam sposób dotychczas, i kilka innych kosztownych smakołyków. Ale to był cały koszt, który ja poniosłem. Nikomu nie wpłaciłem ani grosza na żadne konto ani nie dałem żadnych pieniędzy. Wręcz przeciwnie, to my dostawaliśmy każdy po 50 złotych za każdy dzień udziału w programie. Mało tego, ekipa ma zakaz stołowania się w restauracji poddawanej "Kuchennym Rewolucjom", więc musieli jeździć na obiady do innej restauracji. Nawet napić się u mnie nie mogli.

Czy cała rewolucja faktycznie trwa tylko kilka dni?

- Nasza trwała dokładnie cztery dni. Pani Magda przyjechała do nas po raz pierwszy 10 grudnia, a pożegnaliśmy się 13 grudnia. Po pięciu tygodniach wróciła zobaczyć czy wszystko u nas w porządku. Z resztą nadal mamy kontakt. Dzwoniłem do Pani Magdy kilka razy. Były to głównie telefony z podziękowaniami, ale raz potrzebowałem porady dotyczącej naszej kaczko-gęsi. Z częścią ekipą jestem w stałym kontakcie, a jedna z osób pomaga nam w kwestiach wystroju i ewentualnych zmian w menu.

Co zmieniło się po "Kuchennych Rewolucjach"?

- Mam mnóstwo nowych stałych klientów. Czasami się zdarza, że trzeba poczekać na jedzenie, ale nawet wtedy wracają i mówią: "Panie Sławku, na dobre jedzenie trzeba poczekać". My staramy się każdego klienta obsłużyć maksymalnie w godzinę. Uważam, że to całkiem dobry czas, jak na restaurację, w której wszystkie podawane potrawy są przyrządzane na zamówienie ze świeżych produktów. Widać, że klientom to odpowiada, ponieważ wracają do mnie.

Proszę powiedzieć kilka słów o menu.

- Kiedyś mieliśmy bardzo różnorodną kartę - były w niej akcenty greckie, tureckie, staropolskie, śląskie, kujawskie, pomorskie... Próbowaliśmy się chwytać wszystkiego, mieliśmy pełną gamę mięs, ale to było zgubne. Pani Magda Gessler powiedziała, że moglibyśmy taką kartę utrzymać i mieć wszystko świeże powiększając kuchnię dziesięciokrotnie i analogicznie zwiększając liczbę kucharzy.

A jak jest teraz?

Obecnie skupiamy się przede wszystkim na kotlecie schabowym wypromowanym przez Panią Magdę. Sprzedajemy go najwięcej i najbardziej go promujemy. Kolejnym hitem jest kaczko-gęś. Kiedyś sprzedawałem pięć na tydzień, teraz na każdą sobotę muszę przygotować trzydzieści, a czasem i tak braknie. Popularny jest także schab po litewsku i żeberka nadziewane śliwkami. Te dwie ostatnie pozycje były już w karcie zanim zaczęły się u nas "Kuchenne Rewolucje" i Pani Magdzie tak zasmakowały, że postanowiła je zostawić. Jeśli chodzi o mięso, to skupiamy się głównie na wieprzowinie. Można u nas dostać także dania, które nie często pojawiają się w kartach menu, takie jak czernina, krupnik czy babka ziemniaczana.

Wszystkie zmiany wprowadzone przez Panią Gessler Panu odpowiadają?

- Żałuję kilku przedmiotów, które miały dla mnie charakter sentymentalny i przypominały mi miłe chwile, jednak musiały zniknąć ponieważ nie pasowały do nowego wystroju. Bardzo mnie zabolało jak zaczęli malować belki - tą moją sosenkę. Ja zawsze dbałem żeby była czyściutka i jaśniutka, a teraz jest zamalowana. Ubolewałem bardzo mocno nad tym, ale w końcu zaczęło mi się podobać. Na koniec powiedziałem "Wow, ale ciepło i miło". Chociaż muszę powiedzieć, że zdarzają się klienci, którzy mówią: "Co wyście zrobili? Mieliście tak fajnie, surowo. Lepiej było tak jak kiedyś".

Czuje Pan na karku oddech konkurencji?

- Sama Pani Magda Gessler powiedziała, że czegoś takiego jeszcze nie widziała; żeby tyle lokali było w jednym miejscu. Drogę z Żukowa do Kościerzyny określiła mianem centrum gastronomicznego. Konkurencja faktycznie jest spora, ale to jest taka zdrowa konkurencja, do której zdarzało mi się odsyłać klientów.

Słucham?

- Kiedy widzę, że nie mam żadnego wolnego stolika ani miejsca parkingowego, to nie chcę, żeby klienci czekali u mnie 2 godziny czy nawet dłużej na jedzenie. Odsyłam ich wtedy do konkurencji, bo najważniejsze żeby klient był zadowolony. Potem właściciele tych restauracji dzwonią do mnie i mówią, że u nich też w pewnym stopniu odbywają się "Kuchenne Rewolucje" ponieważ Pani Magda rozpromowała nie tylko moją restaurację, ale i cały region. Ja się cieszę, chcę żeby nam wszystkim się dobrze wiodło. Wszyscy zyskaliśmy na tym programie, bo dzięki temu klient wie, że jak już tu przyjedzie to je na pewno - u mnie lub kawałek dalej jeśli braknie miejsc.

Ile osób jest Pan w stanie pomieścić?

- To zależy. W sezonie zazwyczaj otwieramy ogródek i dolną część restauracji, a górna pozostaje zamknięta. Dlaczego? Bo kiedy udostępnilibyśmy wszystkie miejsca, ludzie musieliby czekać dwie godziny i więcej na jedzenie, a my nie chcemy robić sobie złej opinii. Poza sezonem otwieramy górną i dolną część lokalu, ale wtedy ogródek jest nieczynny. Wracając do pytania, w sezonie usiąść u nas może około 110 osób.

Widzę, że pomyślał Pan również o dzieciach.

- Oczywiście. Wielu klientów odwiedza nas z dziećmi, dlatego na zewnątrz mamy mały plac zabaw, a w środku mały kącik. Kiedyś to miejsce było znacznie większe i były tam kredki, ale zrezygnowaliśmy z tego pomysłu, ponieważ dzieci chodziły z pisakami po całej restauracji i pisały po wszystkich ścianach. Dzięki temu znalazło się także miejsce na dodatkowy stolik.

W jakich godzinach działa restauracja?

- Od 10 do 21, ale nie są to sztywne godziny, ponieważ jeśli klienci przyjeżdżają później, my im nie mówimy, że jest już zamknięte, tylko zostajemy do ostatniego gościa. W efekcie zazwyczaj zamykamy między 22 a 22.30. Często jest tak, że klienci przyjeżdżają na krótko przed zamknięciem i proponuje im się jedynie kawę, którą muszą wypić w 15 minut, a u nas tak nie ma, bo wielu klientów przyjeżdża wieczorem.

Planuje Pan poszerzyć swoją działalność gastronomiczną?

- Planujemy przede wszystkim inwestować w ten lokal. Dla mnie priorytetem jest powiększenie kuchni. Jeśli starczy środków, to może w przyszłości zdecyduję się jeszcze na część hotelową albo salę balową, ale w tej chwili skupiam się na kuchni, żeby obsłużyć więcej klientów w krótszym czasie. Trzeba skończyć jedną rzecz aby zacząć następną, więc chcę się na razie skupić na tym, co mam. Oczywiście mam kilka fajnych pomysłów, ale to są na razie tylko pomysły.

 

Restauracja "Schabowy Raz!" (Dawna "Nasza Chata Smaków") - Babi Dół 28 (5 km od Żukowa, przy drodze prowadzącej do Kościerzyny)

 

ZOBACZ:

Pizzerię "Gdynianka" odwiedzają klienci z pokolenia na pokolenie. Tylko tu można spróbować "polskiej pizzy"

W restauracji "Manekin" nieraz trudno o wolny stolik. Sprawdziliśmy co tak przyciąga klientów [TEST]

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku

Komentarze (7)
Zaloguj się
  • Elabieta Anna

    Oceniono 9 razy 3

    Autor powinien nauczyć się pisać. Kilkakrotnie jest" z resztą", zamiast zresztą, jak wynika z kontekstu..

  • krysia1403

    Oceniono 2 razy 2

    16.10.2015 R.
    BYŁAM Z SYNEM NA SCHABOWYM I NIC ZŁEGO NIE MOGĘ POWIEDZIEĆ NA TEMAT ZŁEJ OBSŁUGI CZY JEDZENIA.
    ZAMIAST ZIEMNIAKÓW PANI ZAMIENIŁA MI NA FRYTKI I ZESTAW SURÓWEK, KTÓRE NAPRAWDĘ BYŁY SMACZNE.
    POLECAM
    KRYSTYNA Z PRUSZCZA GDAŃSKIEGO

  • Narcyza Leśko

    Oceniono 15 razy 1

    W styczniu 2015 r. zajechaliśmy z mężem na obiad do Babiego Dołu. Maż zamówił golonkę z kapustą zasmażaną, która do wieczora mu się odbijała, ja wzięłam polędwiczki wieprzowe w sosie borowikowym, a dostałam żylaste kawałki łopatki makabra. 19 lutego 2015 r.ponownie pojechaliśmy tam na obiad z córką, czekaliśmy 45 minut na obiad, córka zamówiła kopytka ze zrazami wieprzowymi, kopytka były zimne zrazy się rozpadały smakowała jej tylko sałatka z buraczków, którą o dziwo dostała była w zestawie ale Pani kelnerka na wstępie zapowiedziała, że buraczków raczej nie ma. Z całego obiadu mężowi smakowały ziemniaki, a ja dostałam spalone ćwiartki ziemniaków, oraz mocno przypalony z jednej strony schabowy z odchodzącą panierką - żenada. Więcej tam nie zajedziemy i nikomu nie polecę tej restauracji

  • Pablo199019

    Oceniono 4 razy 0

    Byłem kilkakrotnie w większym gronie, nikt nie narzekał, wszystko było bardzo smaczne, próbowaliśmy babkę, schabowego, żurek, barszcz, talarki ziemniaczane. Wyśmienite. Co do ceny to nie uważam aby 30zl za 300g schabowego tej klasy to zbyt wiele, to nie bar mleczny. Wydaje mi się ze te negatywne opinie to konkurencja, No chyba ze tak dużo się zmieniło w 2016? Polecam

  • lewy_andy

    Oceniono 13 razy -1

    Schabowy w Babim Dole ?
    Hmm... Duży jak cena, Kość zresztą też :).nawet smaczny bo świeży i dobrze doprawiony
    Moja ocena = mokry kapeć. I to nie tylko moja....
    Szanowny Panie Właścicielu - nie mnie pouczać, ale może on (ten słynny kotlet) powinien być gorący i lekko chrupiący :)
    Mimo wszystko pozdrawiam (z nadzieją poprawy na przyszłość)

  • Grzegorz C

    Oceniono 28 razy -8

    Byłem na majówce w Sopocie, usłyszałem o tej restauracji a że jestem wielbicielem schabowych pofatygowałem się kilkadziesiąt kilometrów do tej tudzież restauracji. Obsługa miła lecz jedzenie Jak za Te Pieniądze Tragedia Kotlet Fakt Duży 300g lecz z tego 20% kości od której nie dało rady oddzielić mięsa nożem Do MASŁA a samo mięso hm... rozpadające się, panierka odpadająca, żylaste tak że wyszło że na jadłem się kapustą zasmażaną i ziemniaki i Oczywiście wyszedłem Głodny Dziękujemy za Miły obiad i Rewolucje Raczej w TV tylko No i oczywiście po kieszeni ładnie dostałem :/ Porażka Obiadowa Nie polecam

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX