Wojciech Bonisławski - Dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku

Fot. Dominik Sadowski / AG

Obrazy z muzeum trafiły do gabinetów notabli w TVP, Urzędzie Marszałkowskim, Gdańskim Klubie Biznesu, a nawet Totalizatora Sportowego. Zdaniem muzeum jest to "upowszechnianie sztuki". Oto fragment tekstu jakim muzeum uzasadnia wypożyczenie obrazu TVP:

"Obraz Kiejstuta Bereźnickiego ma być prezentowany w gabinecie dyrektora. Osoby odwiedzające gabinet Dyrektora TVP o. Gdańsk będą informowane o tym, że dzieło pochodzi z kolekcji MNG, co zapewni zbiorom Muzeum niekonwencjonalną reklamę i zachęci do poznania innych eksponatów tej instytucji kultury".


Sprawa wywołała w mediach spory skandal. My też długo myśleliśmy jak to skomentować. Do głowy przychodziły nam różne rzeczy. Nie pobiliśmy jednak felietonisty "Gazety Wyborczej Trójmiasto" Marka Górlikowskiego, który zauważył:

- Trzeba na głowę upaść z bardzo wysoka, żeby wieszanie cennych obrazów w gabinetach dyrektorów, polityków czy znajomych biznesmenów nazywać upowszechnianiem sztuki.

Większość z nas ma słabe szanse na zwiedzenie tych gabinetów. Dlatego poprosiliśmy muzeum o reprodukcje wypożyczonych dzieł. Przyszło im to z trudem, ale nam to w końcu udostępnili.

Oto najfajniejsze z nich.