Kolejny food truck wyjechał na trójmiejskie ulice. Szama Jama serwuje skrzydełka i australijskie burgery

Zuzanna Płończak
04.06.2015 09:19
Food truck Szama Jama

Food truck Szama Jama (Fot. Rafał Malko/AG)

Food truck Szama Jama założyli Mateusz Owsiany i Dominika Antosiak. Para wykorzystała samochód, który od lat stał nieużywany w ogrodzie rodziców Dominiki. Przygotowują w nim specjały kuchni australijskiej.

Szama Jama to food truck specjalizujący się w burgerach, ale nieco innych, niż te spotykane w większości trójmiejskich lokali. - Zamiast tradycyjnej bułki wybraliśmy pieczywo zbliżone do ciabatty, a kompozycje są typowo australijskie, w szczególności ta z jajkiem - mówi Mateusz Owsiany, współwłaściciel.

Menu układał kucharz, który pracował w Irlandii

Nazwa nawiązuje do ksywy właściciela z dzieciństwa. - W 1998 roku oglądałem z kolegami mecz Jamajka-Jugosławia podczas piłkarskich Mistrzostw Świata. Sam grałem w "nogę" i niedługo później pojawiłem się na boisku w stroju bardzo zbliżonym do tego, jak byli ubrani piłkarze z Jamajki i od tej pory wołają na mnie "Jama". W połączeniu z jedzeniem powstała "Szama Jama" - mówi Owsiany.

Mateusz Owsiany jest kucharzem. Jego pierwszym miejscem pracy w tej branży było... KFC. Później wyjechał do Irlandii, gdzie pracował jako kucharz w australijskim pubie w Dublinie. - Tam poznałem australijską kuchnię, która bardzo mi się spodobała. Chciałem przybliżyć ją mieszkańcom Trójmiasta - mówi współwłaściciel.

Australijski burger z burakiem i jajkiem sadzonym

Samochód, w którym przygotowywane jest jedzenie, to Mercedes 307 z 1981 roku, nazywany "kaczką". - Cały samochód wyremontowaliśmy z kolegą samodzielnie, ale projekt grafiki wykonali profesjonaliści. Miało być czysto i schludnie - opowiada Owsiany.

W menu znajdziemy trzy burgery z kotletem wołowym i dwa z kurczakiem. Do tej pierwszej grupy zalicza się flagowa australijska kompozycja "Aussie" z cheddarem, burakiem, sałatą, piklami, pomidorem, jajkiem sadzonym i sosem szczypiorkowym domowej roboty (17 zł). Tym, którzy wolą drób, właściciel poleca burgera "Chook" z zerem żółtym, pomidorem, czerwoną cebulą, sałatą i sosem cajun (15 zł).

Miłą odmianą dla popularnych wśród food trucków burgerów są pikantne skrzydełka. - Najpierw smażę je w głębokim tłuszczu, a potem obtaczam w wybranym sosie. Do wyboru jest cajun, barbecue i red hot - tłumaczy współwłaściciel. Składająca się z 10 sztuk porcja serwowana jest z dipem z dodatkiem sera pleśniowego i kosztuje 11 zł.

ZOBACZ:

Pierogarnia u Dzika ma nowe menu, a w nim tradycyjne pierogi gotowane i "piecuchy"

Krew i Woda to nowa restauracja w centrum Gdyni. Dominują mięsa i owoce morza

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku