Jestem weganinem. To co ja właściwie jem?

Przemysław Gulda
08.04.2011 17:31
Przemysław Gulda

Przemysław Gulda (pg)

To jest pytanie, które najczęściej słyszę zaraz po tym, kiedy cierpliwie wyjaśniam co to jest weganizm i co można, a czego nie można. W sensie: jeść.

W wielu oczach widzę wtedy poważne przerażenie i pytanie: to co ja właściwie jem? No bo przecież, kiedy mięsa nie można, jajek nie można, mleka nie można, sera nie można, miodu nawet nie można, to co właściwie można? Kulinarna wyobraźnia wielu Polaków nie sięga dalej niż potrawy, w których składzie znaleźć można któreś, kilka, a najlepiej wszystkie te składniki.

To co ja właściwie jem? Proste: wszystko w czym nie ma mięsa, jajek, mleka, sera, miodu i jakichkolwiek innych produktów pochodzenia zwierzęcego. Co to oznacza? Że mogę jeść bardzo wiele różnych potraw, o różnych smakach, konsystencji i charakterze. Nie, nie żartuję. I w tej rubryce będę się to starał regularnie udowadniać. I bynajmniej nie podając przepisy na wegańskie przysmaki.

Nie jestem fanem gotowania w domu i bardzo chętnie stołuję się w najróżniejszych barach, restauracjach i innych tego typu miejscach. A kolejne wpisy na tym blogu będą relacją z pola walki o kulinarną wyobraźnię trójmiejskich kucharzy i kelnerów. Nie zawsze jest łatwo, nie zawsze jest przyjemnie, nie zawsze jest smacznie. Ale czasami bywa. Które z trójmiejskich restauracji zasługują na wegański znak jakości, a które wegańska policja (bardzo zabawny motyw z komiksu i filmu o Scotcie Pilgrimie) nakazuje omijać szerokim łukiem - dowiesz się, zaglądając tu regularnie.

Przemek Gulda, a właściwie dr Przemysław Gulda, adiunkt na wydziale prawa Uniwersytetu Gdańskiego. W swoim lżejszym wydaniu autor tego bloga pisze o muzyce dla „Gazety Wyborczej” a na portalu „Gazeta.pl” prowadzi  Trójmiejską Listę Przebojów. Tutaj Przemek będzie opowiadał o blaskach i cieniach bycia weganem w Trójmieście.

 

Komentarze (5)
Zaloguj się
  • Gość: Elora

    0

    More posts of this qaltuiy. Not the usual c***, please

  • el_raiz

    0

    Scott nie odmienia się w ten sposób... Czy nie ma tam żadnych korektorów/redaktorów? Panie doktorze... Jak mamy wątpliwości to piszemy "(...)o bohaterze o imieniu Scott Pilgrim". To najbezpieczniejsza wersja. Skot, o Skocie (vide kot). Albo polonizujemy, albo nie. Ale błagam, bez pseudoamerykanizmów... Brakuje tylko apostrofu...

  • Gość: weganin

    0

    dlatego ja nigdy nie mowie, ze jestem weganinem tylko udaję skazę białkową. wtedy masz pewność, że polacy-robacy nie dodadzą Ci żadnego gówna :)
    Niestety, ale jesteśmy miliard lat za Europą jeśli chodzi o podejście do diety innej niż mięsnej.

  • Gość: tymczasowa

    0

    "I bynajmniej nie podając przepisy na wegańskie przysmaki."

    A nie przepisów?

  • Gość: sylwia

    0

    Panie przemku, weganie nie mają szans w restauracjach, zawsze cos panu wsadzą. No chyba, że je pan surową cebulę :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX