Wizyta w Tłustej Kaczce to prawdziwa uczta [TEST]

Zuzanna Płończak
16.03.2014 13:55
Kaczka w Tłustej Kaczce

Kaczka w Tłustej Kaczce (Fot. ZP/Namonciaku)

Tłusta Kaczka to jedna z tych trójmiejskich restauracji, które cieszą się popularnością także wśród mieszkańców innych części Polski. Miał na to zapewne wpływ fakt, że lokal kilkakrotnie pojawiał się w programach stacji TVN, choć nie tylko.

Wnętrze tej schowanej za torami kolejowymi restauracji, mieszczącej się w gdyńskiej dzielnicy Orłowo, zrobiło na mnie wrażenie, gdy tylko przekroczyłam próg lokalu.

Króluje tu drewno w ciepłym odcieniu pokrywające w znacznej części zarówno podłogi, ściany, jak i sufity. Pełno tu elementów przywodzących na myśl polowanie, takich jak poroża ozdabiające lampy czy drewniane szkielety jelenich głów.

Tłusta KaczkaFot. ZP/Namonciaku

Gdy weszliśmy do lokalu zapytaliśmy obsługę, czy możemy usiąść w dowolnym miejscu. Kelnerka nie była nastawiona zbyt entuzjastycznie do tego pomysłu, co nieco mnie zdziwiło, ponieważ znaczna część miejsc była tego wieczoru wolna.

Nasza wizyta nie rozpoczęła się zbyt dobrze, tym bardziej, że na wybranym przez nas stoliku leżał długi ciemny włos. Oczywiście wszyscy jesteśmy ludźmi, więc włos czym prędzej strzepnęliśmy serwetką bez alarmowania obsługi, ale w restauracji tej rangi takie sytuacje nie powinny się zdarzać.

Tłusta KaczkaFot. ZP/Namonciaku

Od razu po zajęciu miejsc, podszedł do nas kelner i podał menu oraz kartę win. Wymienił także dania tego dnia niedostępne oraz polecił świeżą rybę, która była specjalnością dnia spoza menu.

Lista dań jest krótka, ale różnorodna. Moją uwagę od razu zwróciły zapiekane pierożki z dziczyzną. Mój towarzysz zdecydował się na krem ze słonecznika bulwiastego. O daniu głównym zadecydowała sama nazwa restauracji - musiała być to pieczona kaczka dla dwojga.

Zabierając karty, kelnerka zaprosiła nas do stołu z czekadełkami, na którym stało kilka staropolskich przekąsek. Wilgotny i delikatny pasztet rewelacyjnie smakował ze świeżym i chrupiącym ziarnistym chlebem, kiszonym ogórkiem i marynowanymi w occie warzywami. Nie jadam smalcu, ale mój kompan zdradził mi, że również był bardzo smaczny, więc pozostaje uwierzyć mu na słowo.

Czekadełka w Tłustej Kaczce Fot. ZP/Namonciaku

Krótko po nacieszeniu się niewielkimi przekąskami, przyniesiono nam przystawki. Już na tym etapie przekonaliśmy się, że pierwszą ucztę przeżywają tu oczy. Jak okazało się kilka sekund później, smak potraw przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania.

Przystawka w Tłustej KaczceFot. ZP/Namonciaku

Pierożki były jednocześnie treściwe, ale i delikatne. Połączenie pieczeniowo-winnego sosu z dodatkiem wytrawnej czekolady z puree z pasternaku i bekonem w proszku, po prostu powaliło mnie na łopatki. Krem ze słonecznika był aksamitnie gładki i wyrazisty. Oboje zgodnie uznaliśmy, że największą zaletą tych dań była wielopoziomowość smaków. Z każdym kęsem odkrywało się nową odsłonę.

Przystawka w Tłustej KaczceFot. ZP/Namonciaku

Rozochoceni pierwszą rundą kulinarnych atrakcji, z niecierpliwością czekaliśmy na kulminacyjny punkt wieczoru. Po kilkunastu minutach przy naszym stoliku stanęła drewniana deska na specjalnej podstawie i rozpoczęło się mini przedstawienie.

Kiedy kelner przyniósł wypieczoną na złoto kaczkę, na naszych oczach kilkoma profesjonalnymi ruchami oddzielił piersi i uda od korpusu, które zręcznie ułożył na talerzach. Warto nadmienić, iż ani na deskę ani na półmiski nie wydostała się ani kropla sosu.

Jeszcze podczas krojenia, aromat kaczki rozniósł się po całym pomieszczeniu. Po postawieniu przed nami talerzy, kelnerka zaproponowała sos pieczeniowy i pomarańczowy. Mięso pokryła odrobina sosu i wreszcie mogliśmy zabrać się do jedzenia.

Kaczka w Tłustej KaczceFot. ZP/Namonciaku

Co tu dużo mówić. Kaczka była doskonała. Wszystkie soki zostały zamknięte w mięsie, które było kruche i pełne smaku. W tym miejscu szczere chapeau bas dla kucharzy. Panowie znają się na ptactwie i wiedzą co do niego pasuje.

Marynowane w winie jabłka były bardzo delikatne i mimo obróbki termicznej, podczas której zmiękły, ich zwarta konsystencja nie została zachwiana. Pretensje mam jedynie do ziemniaków. Wyglądały ślicznie, ale niestety nie miały smaku i były mączniste. Chętnie zrezygnowałabym z nich na rzecz oryginalnie doprawionych buraków.

Po posiłku, daliśmy się jeszcze skusić na deser, ale postanowiliśmy się nim podzielić, ponieważ nie zostało nam wystarczająco miejsca na dwie porcje. Wybraliśmy ptasie mleczko na miodowniku z lodami miodowymi, a na uspokojenie żołądków po tych niecodziennych przeżyciach, zamówiliśmy jeszcze miętową herbatę.

Deser w Tłustej KaczceFot. ZP/Namonciaku

Po kilku minutach stanął przed nami deser. Nie mogę powiedzieć, że to wspomnienie pozostanie ze mną do końca moich dni. Całość była oczywiście bardzo smaczna i nie przesadnie słodka, ale ptasiemu mleczku stanowiącemu lwią część deseru, zabrakło charakteru. Natomiast miodowy spód rewelacyjnie równoważył odrobinę zbyt mdłą masę, a lody smakowały jak płynne złoto.

Nasza ocena

Obsługę Tłustej Kaczki oceniam na 9 punktów z 10 możliwych do uzyskania. Kelnerzy byli bardzo profesjonalni, ale zabrakło tej autentycznej troski o klienta. Wszystko odbywało się w nieco automatyczny sposób.

Za wystrój przyznaję 10 punktów. Jest to kolejne już miejsce, którego wnętrze zdecydowanie się wyróżnia i zapada w pamięć. Na szczególne wyróżnienie zasługują brzozowe pnie oddzielające poszczególne części restauracji.

Za smak potraw również przyznaję maksymalną ilość punktów. Tłusta Kaczka to lokal podchodzący do najwyższej jakości produktów z niebywałą dbałością, serwując gościom prawdziwą ucztę. Za tak wysoki poziom, jestem w stanie nawet wybaczyć te nie do końca udane ziemniaki.

Najtrudniej ocenić w tym przypadku relację jakości do ceny. Za dwie przystawki, dania główne, deser, butelkę wody i herbatę zapłaciliśmy 201 złotych. Na pewno nie jest to mało, ale nie jest to również kwota zupełnie irracjonalna, a wliczona w nią jest uczta zarówno dla podniebienia, jak i dla oka, więc w tej kategorii przyznaję 9 punktów.

Ogółem, Tłustą Kaczkę oceniam na 9,5 punktu. To rewelacyjne miejsce w niepozornej lokalizacji z pewnością warte jest odwiedzin. Restaurację polecam szczególnie fanom kuchni polskiej zinterpretowanej w nowoczesny sposób.

Tłusta Kaczka, ul. Spółdzielcza 2, Gdynia.

 

ZOBACZ:

Największą zaletą Józefa K. jest niebanalne wnętrze [TEST]

Stacja Sopot to niepozorne miejsce na uboczu, ale kuchnia Cię zaskoczy [TEST]

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku

Top Trójmiasto