Nocne święto jedzenia. Krab w skorupce i "torcik" z ogona wołowego

Zuzanna Płończak
30.05.2015 06:49
Pokaz kulinarny w restauracji Lao Thai

Pokaz kulinarny w restauracji Lao Thai (Fot. Łukasz Głowala/AG)

W tegorocznej trójmiejskiej edycji Nocy Restauracji uczestniczyło 16 restauracji z Pomorza, z czego 13 z Gdańska. Były to: Bohemia Beer Cafe, Cała Naprzód, Czekoladowy Młyn, Ristorante Da Mario, Dom Sushi, Filharmonia, Grand Cru, Kokieteria, Lao Thai, Long Island, San Marco, Szafarnia 10 i Zappio. Każda z nich przygotowała specjalne menu oraz Nocne Danie, które powalczy o Grand Prix imprezy.

Zgodnie z założeniami akcji goście powinni odwiedzić tego wieczoru kilka restauracji i w każdej z nich spróbować stworzonej na tę okazję potrawy. Wybranie kilku lokali wartych przetestowania sprawiło nam nie lada trudność. Ostatecznie postanowiliśmy odwiedzić Kokieterię, Dom Sushi, Zappio i Czekoladowy Młyn.

"Chcieliśmy spróbować czegoś spoza karty"

Pierwszym przystankiem była Kokieteria, gdzie serwowany był schab z dzika przygotowywany metodą sous-vide serwowany z kaszanką, pesto z czosnku niedźwiedziego i karmelizowaną marchewką. Mięso nie było naszym zdaniem wystarczająco miękkie, ale na pochwałę zasługuje aromatyczny sos oraz słodkawe warzywa al dente.

Danie z dzika serwowane w KokieteriiFot. ZP/Namonciaku

Na tarasie kucharz przygotowywał aromatyczne wątróbki flambirowane w żubrówce i duszone w soku jabłkowym. Na szczęście trafiliśmy tu dość wcześnie, więc udało nam się znaleźć wolny stolik. Kokieteria ma bowiem dość szerokie grono stałych klientów.

- Wiedzieliśmy o Nocy Restauracji i wybraliśmy tę restaurację ze względu na jej fantastyczną kuchnię. Chcieliśmy po prostu spróbować czegoś spoza stałej karty - mówiła pani Alicja.

Następnie kroki skierowaliśmy w kierunku Domu Sushi. Niewielki lokal pękał w szwach. Pogoda dopisała, więc wiele osób zdecydowało się na zajęcie miejsc na zewnątrz. Daniem wieczoru było Spider Sushi, czyli futo uramaki z krabem smażonym w tempurze ze skorupką obtoczony w kawiorze z ryby latającej z dodatkiem chilli i egzotycznych owoców.

Spyder Sushi w Domu SushiFot. ZP/Namonciaku

"Każdy stolik zamawia to danie"

Gdybyśmy mieli wybrać danie, które smakowało nam najbardziej, to właśnie Dom Sushi zyskałby nasz głos. Zaserwowana nam rolka była jednocześnie delikatna i chrupiąca, słodka, ale i pikantna. - Niemal każdy stolik zamawia ten zestaw - mówił Marcin Łańcucki, tutejszy sushi master.

Tu również pojawiło się wiele osób, które przyszły do Domu Sushi z okazji Nocy Restauracji.

- Słyszeliśmy wcześniej o tej akcji i akurat mieliśmy ochotę na sushi, więc skorzystaliśmy. Smak był intrygujący. Wcześniej nie jadłem kraba w skorupce. Wieczór zakończymy przy piwie lub drinku w pubie. Nie planujemy już jeść - tłumaczył Jakub.

Kolejnym miejscem, które zdołaliśmy odwiedzić, była restauracja Zappio. Choć lokal był akurat pusty, kiedy weszliśmy, zaczął się wkrótce zapełniać. Tu czekała na nas jedna z ciekawszych potraw tego wieczoru, czyli łoś podawany z fasolowym brownie, głogiem, marchwią i dzikimi ziołami.

Łoś podawany w restauracji ZappioFot. ZP/Namonciaku

"Dziś z kuchni wychodzą same łosie"

Mięso z udźca było delikatne niczym polędwica i dobrze komponowało się z ziemistą fasolą. Jedynym mankamentem były gorzkie młode marchewki. Potrawę chwalili sobie także inni goście. -

Dziś z kuchni wychodzą same łosie. Klienci bardzo sobie chwalą to danie - mówiła Magda, kelnerka.

Ostatnim przystankiem na naszym nocnym kulinarnym szlaku był Czekoladowy Młyn. Lokal ten dopiero niedawno rozszerzył swoją działalność o dania restauracyjne. Podczas Nocy Restauracji zaproponowano gościom ogon wołowy wolno gotowany metodą sous vide z sosem demi glasse, gorzką czekoladą, dzikim bzem, plastrami fermentowanego buraka i kiszonych ziemniaków, musztardą jeżynową i czipsem z białej mąki.

Ogon wołowy serwowany w Czekoladowym MłynieFot. ZP/Namonciaku

Z pewnością to danie wygrałoby konkurs na najciekawszy sposób podania. Kolorowe musy i esencje przypominały farby, a ich smaki były równie intensywne jak kolory, ich przyjemna kwaskowatość zaskakiwała kubki smakowe przy każdym kęsie. Niestety, przekładany ciastem filo „torcik” z mielonego mięsa z ogona był tłusty i niezbyt wyrazisty.

Wiele osób odważyło się zamówić to kontrowersyjne danie.

- Wybraliśmy Czekoladowy Młyn ze względu na obowiązujące dzisiaj menu ponieważ jesteśmy fanami kuchni nieoczywistej. Smak ogona był bardzo ciekawy, ale spodziewałam się, że zostanie to podane w formie kawałka mięsa - mówiła pani Magda.

BRAŁEŚ UDZIAŁ W NOCY RESTAURACJI? PODZIEL SIĘ SWOJĄ OPINIĄ W KOMENTARZU!

ZOBACZ:

W Sopocie powstała rzemieślnicza lodziarnia Bacio di Caffe. Produkcja odbywa się na zapleczu

Pixel to lokal serwujący niecodzienne drinki. "Bez pióropuszy i sałatek"

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku

Top Trójmiasto