Dlaczego menu dla dzieci to frytki i nuggetsy? Rodzice narzekają. Restauratorzy: Sami ulegacie presji dzieci

Emilia Stawikowska
05.04.2015 12:00
Czy wizyta z dzieckiem w restauracji musi kończyć się awanturą?

Czy wizyta z dzieckiem w restauracji musi kończyć się awanturą? (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

- Restauratorzy nie traktują dzieci poważnie, wychodzą z założenia, że dla nich największą frajdą jest zjedzenie frytek z ketchupem - mówi Kamil Sadkowski, kucharz, założyciel Akademii Kulinarnej Fumenti w Gdańsku. - To duży błąd, bo wychowują sobie konsumentów skłonnych zjadać tylko to, co smażone w głębokim tłuszczu.

Rodzice skarżą się, że przychodzą z dzieckiem do restauracji i zaczynają się problemy. Posiłek dla siebie mogą wybrać spośród kilkunastu pozycji, a dania dostosowane rozmiarem porcji do potrzeb dziecka to przede wszystkim frytki z ketchupem, nuggetsy, paluszki rybne, naleśniki i pizza.

- Trudno jest uczyć dziecko świadomości kulinarnej i odpowiednich nawyków żywieniowych, kiedy każda wizyta w restauracji wiąże się z zamawianiem tych samych dań i nie są one wysokich lotów - oburza się Anna, mama siedmioletniej Julii. - Można zamówić dziecku danie z „dorosłego” menu, lecz porcja jest za duża i połowa zostaje na talerzu. Nie spotkałam się nigdy z menu dziecięcym, które uczyłoby nowych połączeń smaków, oferowałoby dzieciom coś zarówno smacznego, jak i zdrowego.

Sprawdzamy oferty. "Restauratorzy nie traktują dzieci poważnie"

Sprawdzamy oferty popularnych restauracji w Trójmieście. Na ich podstawie faktycznie można dojść do wniosku, że dzieci nie jedzą nic innego poza żywnością silnie przetworzoną. W regularnych menu można znaleźć po kilkanaście sezonowych dań, przygotowywane na parze ryby i duszone mięsa z warzywami. Menu dla dzieci przywołuje natomiast na myśl ofertę baru dworcowego.

- Restauratorzy nie traktują dzieci poważnie, wychodzą z założenia, że dla dzieci największą frajdą jest zjedzenie frytek z ketchupem - komentuje Kamil Sadkowski, kucharz, założyciel Akademii Kulinarnej Fumenti w Gdańsku. - To bardzo duży błąd, bo jeśli wychowają sobie konsumentów skłonnych zjadać tylko to, co smażone w głębokim tłuszczu, to w przyszłości będą narzekać na brak gości świadomych swoich potrzeb kulinarnych, otwartych na nowe produkty i połączenia smaków.

Dlaczego to właśnie do dzieci kieruje się ofertę dań wysokokalorycznych i silnie przetworzonych?

- Dzieci są podatne na walory organoleptyczne potraw słodkich i tłustych - tłumaczy Paulina Metelska, koordynator programu „6-10-14 dla Zdrowia”, programu zdrowotnego w zakresie prewencji i wczesnego wykrywania chorób cywilizacyjnych u dzieci i młodzieży. - Chętnie decydują się na te posiłki, które dobrze znają i które kojarzą im się z bezpiecznym wyborem.

06.07.2014 Gdynia , restauracja CiuCiuBabka fot. Rafal Malko/Agencja Gazeta   RAFAŁ MALKO /Restauracja to nie tylko jedzenie. Kącik zabaw dla dzieci w kawiarni CiuciuBabka w Gdyni

Dobrych nawyków należy uczyć od najmłodszych lat

Dzieci przyzwyczają się też do tego, że frytki i posiłki słodkie kojarzą im się z frykasami, z czymś przyjemnym. - Rodzice i restauratorzy ulegają presji, jaką wywierają na nich dzieci. Zamawiają frytki i słodkie naleśniki, bo myślą, że jeśli dziecko nie dostanie tego, co chce, wizyta w restauracji będzie nieudana - mówi Metelska. - Niestety im człowiek jest starszy, tym trudniej jest wykształcić w nim odpowiednie nawyki żywieniowe, dlatego to ważne, żeby uczyć dzieci odpowiedniej diety już od najmłodszych lat.

Rodzicom często wydaje się, że frytki i smażona pierś z kurczaka to jedyne danie, jakie może zasmakować ich dzieciom. - Rodzice chronią swoje dzieci przed nowymi doświadczeniami kulinarnymi, myślą, że lepiej jest wybierać to, co znane, niż nauczyć dzieci czegoś nowego. A taka nauka mogłaby być przyjemna i pożyteczna zarazem - dodaje Sadkowski.

Dania dla dzieci? Bez ketchupu się nie obędzie

Restauratorzy podkreślają, że taka a nie inna oferta dań dla dzieci podyktowana jest przez doświadczenie.

- Często słyszę, jak rodzice próbują przekonać dziecko do któregoś z „dorosłych” dań, ale i tak kończy się zazwyczaj na prośbie o kurczaka w panierce - mówi Dawid Kwidziński, właściciel restauracji Como i Aleja 40 w Gdyni. - Dzieci są bardzo wybredne, jeśli chodzi o konsystencję potraw i dodatki do nich. Kiedy rodzice zamawiają dla nich np. ziemniaki, to często zwracają uwagę, żeby nie zostały one posypane koperkiem albo pietruszką, bo dziecko ich po prostu nie zje.

W restauracji meksykańskiej Tako dla dzieci można zamówić np. pollo fingers, czyli panierowane polędwiczki z kurczaka z frytkami, kurczaka panierowanego w tempurze, pszenną tortillę z serem cheddar i kurczakiem oraz frytki posypane serem. - Pomimo że forma dań może przypomina te z fast-foodu, to stosujemy dobrej jakości mięso. Staramy się, żeby dania dla dzieci były zdrowe,smaczne - mówi Dominik Wiwatowski, właściciel Tako. - Na kuchni zawsze jest ketchup „na wszelki wypadek”, bo wiele dzieci nie wyobraża sobie, że mogłoby zjeść obiad bez ketchupu.

Sushi dla malucha, w Pobitych Garach klopsy z buraczkami

W Moshi Moshi Sushi w Gdyni dzieci mogą posmakować hosomaków z orzeszkami i masłem orzechowym, makaronu udon z warzywami i piersią z kurczaka oraz panierowanych krewetek tygrysich podawanych z kuleczkami ryżowymi z sezamem. Jak im smakuje?

- To zależy od dziecka, bo nie każde jest otwarte na nowe doznania smakowe - mówi Klaudia Kur, kierowniczka sali. - Zależało nam jednak na tym, że przy okazji wizyty w restauracji dzieci mogły poznać elementy kuchni japońskiej, dlatego też nie wprowadziliśmy do menu nuggetsów czy też frytek. Niektórzy rodzice zamawiają swoim dzieciom sushi wegańskie.

Menu Moshi Moshi SushiMenu dla dzieci w restauracji Moshi Moshi Sushi

Menu dziecięce w Pobitych Garach w Gdańsku to pierś panierowana na chrupko z domowymi frytkami, klopsiki z puree, buraczkami i sosem pomidorowym oraz mini spaghetti z tłuczonymi świeżymi pomidorami i serem bursztyn.

- To klasyki, które dzieciom zawsze smakują, więc rodzice nie muszą się martwić, czy dziecko wyjdzie z lokalu z pełnym brzuchem - mówi Piotr z Pobitych Garów. - Bywa też czasami, że zamawiają sałatki albo same frytki. Popularnością wśród dzieci cieszy się też pizza. Do tego, zamiast coli, proponujemy domową lemoniadę.

W BabyCafe.pl ma smakować jak w domu

Nietypowym lokalem gastronomicznych jest BabyCafe.pl, który powstał z myślą o potrzebach najmłodszych gości. Dania dla dzieci przygotowywane są tutaj domowymi sposobami, na kuchence gazowej - Dzieciom podajemy typowo domowe jedzenie, czyli zdrowe i naturalne, przygotowywane tradycyjnymi sposobami - mówi Ewa Banaś, właścicielka BabyCafe.pl. - Jeśli rosół to z domowym makaronem, ziemniaki bez koperku, a pierożki w mini-rozmiarze.

Również tutaj nie udało się uciec od dań typowych dla fast-foodu, w menu królują standardowe nuggetsy z frytkami i ketchupem. - Niektóre dzieci przyzwyczajone są do jadania w ten sposób, dlatego musimy mieć w ofercie również coś dla nich - komentuje Ewa Banaś. - Przy każdym zamówieniu staramy się jednak przekonywać, żeby posmakowały czegoś nowego. Tłumaczymy, że klopsiki i racuszki mogą być również smaczne jak nuggetsy, zachęcamy do picia świeżych soków i kompotów.

W restauracji BabyCafe.pl na najmłodszych czeka też specjalne miejsceW BabyCafe.pl na najmłodszych czeka też specjalne miejsce

"Raz na jakiś czas nie zaszkodzi"

Jak radzić sobie podczas rodzinnej wizyty w restauracji? - Jeśli jest taka możliwość, to zamawiam Lenie danie dla dorosłych, ale w pomniejszonej i tańszej porcji - mówi Agata, mama ośmiolatki. - Kiedyś był z tym większy problem, ale restauratorzy są coraz bardziej przychylni. Często też przygotowują dania na bieżąco, więc mogą coś zmienić, nie dodać składnika, którego Lena nie lubi.

- Najczęściej korzystam z dziećmi z baru mlecznego, gdzie zajadają się schabowym z ziemniakami i marchewką - mówi Daria, mama dzieci w wieku szkolnym. - Rzadko zdarza się nam wychodzić do zwykłych restauracji, chociaż w takich sytuacjach nie widzę problemu, jeśli dzieci mają ochotę na smażonego kurczaka i frytki. W domu odżywiają się zdrowo, jedzą dużo warzyw i owoców, więc raz na jakiś czas nie zaszkodzi im, jeśli zjedzą coś "ekstra".

"Dzieciom powinniśmy podawać to, co sami jemy"

Restauratorzy uważają, że to rodzice przyzwyczajają dzieci do ujednoliconej diety, frytek i smażonego mięsa. Co drudzy z kolei zarzucają właścicielom lokali, że nie pozostawiają im alternatywy.

- Restauratorzy oraz rodzice powinni wziąć odpowiedzialność za to, co podaje się do jedzenia dzieciom. Dzieci nie wiedzą, co jest zdrowe, dlatego dorośli muszą być ich przewodnikami po świecie produktów żywieniowych - tłumaczy Paulina Metelska z „6-10-14 dla Zdrowia”. - Ciekawość nowych smaków to sprawa bardzo indywidualna. Można ją oczywiście pobudzić, wprowadzając nowe produkty do codziennego menu, bawiąc się połączeniami smaków. W ten sposób na pewno kształtujemy bardziej świadomych konsumentów, którzy w przyszłości również będą chętniej sięgać po wysokiej jakości żywność. Jeśli będziemy dawać dzieciom dobry przykład, to chętniej będą prosić o to, co zdrowe. Jeśli mięso, to nie smażone, a pieczone lub gotowane, ważne też, żeby na talerzu znalazły się warzywa.

- Najlepszą drogą jest podawanie dzieciom tego, co sami jemy - komentuje Kamil Sadkowski. - Kiedy odwiedzam restaurację z moim pięcioletnim synem, najczęściej proszę o przygotowanie czegoś spoza karty. Czasem już nawet makaron z dobrym parmezanem może być dla niego ciekawym doświadczeniem i okazją, żeby poznać nowy smak. Polecam jednak rodzicom, żeby prosili o przygotowywanie „dorosłych” dań w mniejszych porcjach. To najlepsza droga ku temu, żeby dzieciaki wyrosły na świadomych swoich potrzeb kulinarnych konsumentów.

ZOBACZ:

Claudia Filippi-Chodorowska o kuchni włoskiej w Polsce. "Carbonara ze śmietaną? Kategoryczny błąd!"

Francuz testuje sery z Lidla i Biedronki. "Camembert i brie różnią się tylko kształtem"

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku


PYTANIE Czy Twoim zdaniem restauracje powinny mieć bardziej rozbudowaną ofertę dla dzieci?

 Tak
 Nie
 Nie mam zdania
Komentarze (37)
Zaloguj się
  • his_dudeness

    Oceniono 148 razy 146

    To trzeba się wybrać do jakiejś modnej restauracji z tak zwanej górnej półki.
    Tam porcje dla dorosłych pozostawią nawet dzieci głodne.

  • kinlej

    Oceniono 115 razy 95

    "Rodzice skarżą się, że przychodzą z dzieckiem do restauracji i zaczynają się problemy. Posiłek dla siebie mogą wybrać spośród kilkunastu pozycji"

    Niech dzieciom kupują to samo co sobie. Koniec tematu.

  • hildebrant666

    Oceniono 128 razy 88

    Problemy ludzi pierwszego świata - niewłaściwe menu w restauracjach...

  • sselrats

    Oceniono 71 razy 59

    Nuggetsy dla kidsow? Co wtym strange'ego?

  • kloceklego

    Oceniono 40 razy 38

    problemem są sami rodzice. najpierw trzeba dziecko nauczyć zdrowych nawyków żywieniowych w domu, a potem mieć pretensje do całego świata. jak w domu będą same warzywa i owoce bez czipsów i frytek, to dzieci będą jadły to samo co rodzice. jestem przeciwny przygotowywaniu osobnych dań dla dzieci, ale prawda jest taka, że sam pamiętam jak byłem dzieckiem i nie cierpiałem pewnych rzeczy, a dzisiaj się nimi zajadam. u mnie w domu raz na miesiąc albo i rzadziej też są fryty, ale wynika to z tego, że czasem jest albo za późno na gotowanie, albo mamy już dość i nam się nie chce. moje dzieci w ogóle mają dziwne nawyki i jedzą np. surowe brokuły albo kalafiory (nie wiem skąd im się to wzięło, bo ja muszę je wcześniej ugotować). marchewka i jabłka są na porządku dziennym. kłania się praca u podstaw, szanowni rodzice. nie wystarczy rzucić dzieciom parówek, czipsów, coca coli i zamknąć je w pokoju z konsolą do gier.

  • fafarafafafa

    Oceniono 74 razy 38

    Tyle, że to wszystko nie jest takie proste. Zauważmy, że dzieci po prostu inaczej odczuwają smaki i mają inne "potrzeby" smakowe. Na przykład - będąc dzieckiem nie zjadłbym niczego, co ma czosnek, a teraz ciężko mi się bez niego obejść. Do pewnych smaków trzeba "dorosnąć".

  • tergukjbvcfsyrt8y9joikl

    Oceniono 40 razy 32

    "Dzieci są podatne na walory organoleptyczne potraw słodkich i tłustych" - czyli kierują się smakiem a nie modą czy "zdrowotnością" dania.

    "To zależy od dziecka, bo nie każde jest otwarte na nowe doznania smakowe" - czytaj: "nie każdemu dziecku smakują wykwitne dania z naszej wspaniałej restauracji"

    "Dzieciom podajemy typowo domowe jedzenie" - jaka frajda jest z jedzenia w restauracji tego samego co w domu?

  • fakit.pl

    Oceniono 43 razy 29

    Jak je głód przymorzy, to będą wpieprzać na wpół zepsute, surowe kartofle...
    Rodzicom się po prostu nie chce przypilnować latorośli!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX