Francuz testuje sery z Lidla i Biedronki. "Camembert i brie różnią się tylko kształtem"

Emilia Stawikowska
22.02.2015 08:29
Czy można kupić dobry, francuski ser w dyskoncie? Wybraliśmy najbardziej popularne, czyli camembert, brie i ser z niebieską pleśnią. Ich jakość ocenił Philippe Abraham, rodowity Francuz, który od 12 lat mieszka w Trójmieście.

Francuzi rozróżniają nawet 400 gatunków serów. W Polsce największą popularnością cieszą się sery pleśniowe, takie jak camembert, brie oraz ser z porostem niebieskiej pleśni. Ich producenci przekonują, że nie musimy jechać nad Loarę, żeby delektować się subtelnym smakiem francuskich wyrobów, a wystarczy, że wybierzemy się do marketu. W większości przypadków sery na półkach polskich sklepów ze swoimi francuskimi pierwowzorami wspólną mają jedynie nazwę. - Większość serów camembert przypomina zwykły serek topiony, nie mają zapachu ani smaku - mówi Philippe Abraham. - Popularni producenci dodają do nich np. zioła albo pieprz. Nic dziwnego, bo to jedyne źródło smaku w takim serze.

Deska serów podawana jako deser

Philippe Abraham pochodzi z Orleanu. Od najmłodszych lat odwiedzał restauracje wyróżnione prestiżowymi gwiazdkami Michelin. Już jako nastolatek potrafił przyrządzić, uznawane za wymagające, foie gras. Kiedy skończył 16 lat zaczął pracować w rodzinnej restauracji, potem zaś zatrudnił się w restauracji z trzema gwiazdkami Michelin. Do Polski przyjechał 12 lat temu. W 2006 roku otworzył w Gdyni autorską restaurację Petit Paris, od 2008 roku prowadzi restaurację Petit Paris w Sopocie.

18.02.2015 Sopot .Restauracja Petit Paris test serow . Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta DOMINIK SADOWSKI

- We Francji mówi się, że każdego dnia można smakować innego rodzaju sera, a pomimo to będziemy mogli je degustować przez co najmniej rok - opowiada Philippe Abraham. - Sery kupuje się w tradycyjnych sklepach. Na tyłach często jest piwniczka, w której dojrzewają sery. Sprzedawca w takim sklepie zazwyczaj pamięta, jakiego rodzaju sera poszukuje klient. Oczywiście można też kupić ser w dyskontach i, podobnie jak w Polsce, nie będzie zbyt wysokiej jakości. Francuzi gustują jednak w oryginalnych serach, ich smaków uczą się od najmłodszych lat.

Sery najlepiej jest degustować z chrupiącą bagietką i dobrym winem. W ten sposób mogą stanowić osobne danie, podawane często pomiędzy obiadem a deserem, niekiedy zaś deska serów wieńczy posiłek.

Po czym poznać, czy ser jest dobry?

Francuskie sery wytwarzane są z surowego mleka, dlatego też sprawdzając skład, warto zwrócić uwagę na określenie „lait cru” - będzie ono gwarantem, że ser dojrzewał w naturalny sposób. Rodzaje francuskich serów są silnie przyporządkowane do regionu, w którym są wytwarzane.

- W przypadku serów z dyskontów używa się mleka pasteryzowanego, które może pochodzić od najróżniejszych producentów, łączy się np. mleko spod Szczecina z mlekiem z Gdańska - mówi Philippe Abraham. - Mleko w procesie pasteryzacji traci kultury bakterii, które powodują, że ser dojrzewa, zmienia się każdego dnia, smakuje wyjątkowo. Ważny jest też sposób produkcji. Oryginalne sery wyrabia człowiek, a te z dyskontów tworzy maszyna, to produkcja przemysłowa.

Jeśli chcemy mieć pewność, że ser jest najwyższej jakości i został wytworzony w tradycyjny sposób, należy sprawdzić, czy na opakowaniu widnieje oznaczenie certyfikatu Apellation d'origine contrelée.

Poprosiliśmy Philippe'a o przetestowanie trzech rodzajów francuskich serów, które można kupić w najbardziej popularnych dyskontach. W Biedronce wybraliśmy camembert i brie z linii "Roi du Château" oraz jedyny dostępny ser z niebieską pleśnią. W Lidlu włożyliśmy do koszyka brie oraz camembert oznaczony nazwą "Chene d'argent" - według opakowania wyprodukowany w Normandii - oraz niebieski ser typu blue.

Camembert śmierdzi? To stereotyp

Testowanie rozpoczęliśmy od sera camembert.  - Powierzchnia prawdziwego sera camembert powinna być nieregularna, twarda na zewnątrz, po naciśnięciu widelcem powinniśmy czuć, że jest sprężysty - mówi Philippe. - Konsystencja powinna być kremowa, ser powinien też mieć ostry zapach. To, że musi śmierdzieć, to stereotyp, dla Francuzów ser nie śmierdzi, a pachnie. Kiedy Francuz powącha camembert z dyskontu powie, że nie będzie go jeść, bo nie ma zapachu, jest sztuczny. Podczas jedzenia czuć eksplozję smaku, wiele doznań smakowych wpływa na to, że camembert jest taki wyjątkowy.

18.02.2015 Sopot .Restauracja Petit Paris test serow . Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta DOMINIK SADOWSKI, Sery importowane z Francji

Camembert z Lidla: - Nie wygląda najgorzej, chociaż po naciśnięciu widelcem czuć, że jest zbyt gumowaty - ocenia Philippe Abraham. - Zapach czuć, kiedy przyłożymy ser do nosa, chociaż wciąż jest mało intensywny. Po przekrojeniu widać, że jest za blady, ale nie wygląda najgorzej, coś dzieje się w konsystencji. Smak jest neutralny, delikatnie gorzki, lecz nie ma w nim nic wyjątkowego.

Camembert z Biedronki: - Jest nienaturalnie biały i ma zbyt regularną powierzchnię - krytykuje Francuz. - Już na pierwszy rzut oka widać, że ser z Lidla jest wyższej jakości. Ten wygląda jak z papieru, praktycznie nie ma zapachu. Po przekrojeniu widać, że jest zbyt płynny, konsystencją przypomina serek topiony. Smak jest słabo wyczuwalny, to po prostu kiepski ser.

Brie smakuje jak... camembert

Ser brie pochodzi z regionu Seine-et-Marne i Marne niedaleko Paryża. Powinien charakteryzować się delikatnie orzechowym zapachem i takim też smakiem. Konsystencja, jak w przypadku camemberta, powinna być kremowa, ser powinien zmieniać się wraz z postępującym procesem dojrzewania. Proces wytwarzania brie jest bardzo podobny do tego, w jaki sposób robi się camembert. Różnią się głównie rejonem, z którego pochodzi mleko. - Pomimo to będą smakować zupełnie inaczej - tłumaczy Philippe. - W brie powinna być wyczuwalna różnica między smakiem skórki, a wnętrzem sera, dzięki temu smak nabiera specyficznego charakteru.

18.02.2015 Sopot .Restauracja Petit Paris test serow . Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta DOMINIK SADOWSKI, Sery kupione w Lidlu

Brie z Lidla: - Wygląda i pachnie podobnie jak camembert, chociaż ma delikatnie jaśniejszy kolor - mówi Philippe. - Po przekrojeniu okazuje się, że również konsystencja  nie różni się zbyt mocno od camemberta. Nie czuć różnicy między smakiem skórki a kremowym środkiem, smak jest płaski, brakuje mu wyrazu.

Brie z Biedronki: - Odnoszę wrażenie, że  to ten sam ser, co camembert, tylko że uformowany na inny kształt - ocenia Francuz. - Smakuje też tak samo, jak serek topiony. Nic specjalnego.

Roquefort i niebieski ser pleśniowy

Roquefort to typowy francuski ser wyrabiany z mleka owczego w rejonie Roquefort-sur-Soulzon. Charakteryzuje się niebieskim, żyłkowatym porostem pleśniowym, który powstaje w wyniku dojrzewania w wilgotnych i zaciemnionych grotach.

18.02.2015 Sopot .Restauracja Petit Paris test serow . Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta DOMINIK SADOWSKI, Sery kupione w Biedronce

Ser doczekał się wielu naśladownictw, wyrabianych często z mieszanki mleka owczego i krowiego, niekiedy z samego mleka krowiego. Najbardziej przypominają go sery niebieskie typu lazur, bardzo popularne na półkach polskich sklepów. Jaki powinien być niebieski ser? Mieć kremową konsystencję, łatwą do smarowania na pieczywie, ostry zapach i taki też smak. - Roquefort to prawdziwy przysmak, o niezwykle bogatej palecie smakowej, jest gorzki i kwaśny, bardzo wyrazisty - opisuje Francuz.

Niebieski ser z Lidla:  - Wyglądem nie różni się jakoś bardzo od oryginału, jest może zbyt twardy - testuje Philippe Abraham. - Zapach, podobnie jak w poprzednich przypadkach, wyczuwalny dopiero wtedy, kiedy przyłożymy ser do nosa. Ten ser również został zrobiony z mleka pasteryzowanego, bakterie, które tworzą niebieski nalot, zostały dodane już w trakcie produkcji tego sera. Przez to brakuje mu tej wielowymiarowości smaku, jest zbyt nudny, brakuje mu charakteru.

Niebieski ser z Biedronki wzbudził u Philippe'a najwięcej wątpliwości. - Odrzuca mnie na sam wygląd - mówi Francuz. - Jest twardy, nie ma w ogóle mowy, że udałoby się go rozsmarować. Praktycznie nie ma zapachu, wygląda jak gąbka. Nie widzę różnicy, czy zjem taki ser czy kartkę papieru.

ZOBACZ:

Włoch o polskiej pizzy. "Nie zjem tam, gdzie w menu jest pepperoni"

Japonka o sushi barach w Polsce. "Są bardziej egzotyczne niż te w Japonii"

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku

Komentarze (82)
Zaloguj się
  • az555

    Oceniono 255 razy 159

    Przypomina mi się ,,degustacja w ciemno" w Kalifornii,na której zaproszony smakosz-expert -Francuzik ,nie potrafił odróżnić wina białego od czerwonego.Od tego czasu smakowanie win z przepaską na oczach jest zakazane przez francuską org.producentów win :))). P.S.-wygrały wówczas wina chilijskie za 8-10 dolarów :))

  • mary_ann

    Oceniono 126 razy 120

    Ani jednego francuskiego określenia nie przepisaliście bez błędu, nawet tak krótkiego jak foie gras. Brawo, "redaktorzy", ech.

  • allegropajew

    Oceniono 144 razy 86

    Camambert i Brie to sery z POROSTEM. Ten, o którym dziennikarzyna pisze, że jest z porostem, jest natomiast z PRZEROSTEM. Wolę złotówkę sobie wsadzić w dooopę i wysssr... grosz reszty, niż zapłacić 99 groszy za cenione, dobre dziennikarstwo.

    Gościula

  • arturpio

    Oceniono 74 razy 60

    nie "foise gras" a "foie gras".

    „lait cru” - nie znaczy ze "będzie ono gwarantem, że ser dojrzewał w naturalny sposób" a znaczy tylko ze ser jest robiony z mleka nie pasteryzowanego.

    "Na tyłach często jest piwniczka, w której dojrzewają sery." - jesli juz "piwniczka", to POD sklepem (rzeczywiscie w piwnicy), a nie "Na tyłach".

    "Apellation d'origine contrelée" - "Appellation d'origine contrôlée". To nie certyfikat jakosci a jedynie gwarancja pochodzenia (geograficznego) (materia (mleko) + miejsce produkcji + metody produkcji)

    Poza tym opinie sa ok: sery w supermarketach, we Fr jak i w Pl, sa marne. Produkcja przemyslowa, z dodanymi bakteriami, bez smaku, aromatu ani osobowosci. No, ale to samo jest z wszelka inna "zywnoscia" ktora tam jest sprzedawana: "przemyslowe odchody".

    Najlepiej nie kupowac w supermarketach (marketach, sieciowkach itd.); albo przynajmniej wybierac zaufane marki...

  • mirafas

    Oceniono 68 razy 44

    Na szczęści ew Lidlu są tygodnie tematyczne, kiedy można dostać dobre oryginalne sery (Stilton, Roquefort, Appenzeller, Gruyer, Głowa Mnicha i inne) w przyzwoitej cenie. Nie to co w Almie, gdzie sery są dla zasady ("super duper delikatesy") droższe o co najmniej 30 procent :P

  • libero2015

    Oceniono 42 razy 42

    Francuzi zawsze muszą robić z jedzenia religię - a to dlatego, że to ich ważny produkt eksportowy i miliardy euro dochodu. Testowanie serów z tanich marketów z kilkukrotnie droższymi odpowiednikami z certyfikowanej produkcji regionalnej jest bez sensu. To tak jakby testować VW Golfa z Mercedesem - nikt tego nie robi, bo to inna półka dla innego klienta i każdy w swojej klasie może być przyzwoity.
    Mam rodzinę we Francji, ich oryginalne wina i serynie zaprzeczę - są smaczne, ale też nie na moją kieszeń. No i jest też w tym dużo snobizmu. Niedawno byłem we FR na imprezie rodzinnej i jeden młodziak uczy się tam w szkole na degustatora win. Codziennie w ramach treningu przez usta przepuszcza 15-20litrów różnych win (nie połyka, wypluwa). Jak skończy szkołę będzie pracować w pięciogwiazdkowej restauracji i doradzał klientom wina za 1000euro od butelki. Jak już popiliśmy trochę i się wyluzował to go zapytałem, czy jest w stanie odróżnić po smaku wina nie tylko region i gatunek, ale przysłowiowe "południowe zbocze, lekko nasłonecznione, zbierane po 15 września". Powiedział, że tak dokładnie nie. I że 99 procent klientów którzy przychodzą do tych restauracji też nie odróżnia wina za 100 od wina za 1500 euro. Jego rolą jest wytworzyć otoczkę, żeby gościu poczuł się dobrze i wyskoczył z większej kasy. Tyle.
    Doceniając smak oryginalnych francuskich serów, na razie pozostanę przy Lidlowym. Nie jest zły i nie rujnuje budżetu.

  • spider78

    Oceniono 72 razy 42

    Biedronka zgodnie ze swoją ideą "najwyższa jakość za najniższą cenę" sprzedaje po prostu chłam, bo to można mieć za najniższą cenę. Wyciska producentów jak cytrynę, byle by mieć jak największą marżę na produktach.

  • xav_w

    Oceniono 38 razy 36

    Ale co to za sensacja? Wszędzie supermarkety mają produkty przemysłowe - standardowa jakość odbiegająca od tego co się robi chałupniczo. Poza tym spróbujcie kupić "polskie" produkty we Francji. Będzie tak samo. Z polskością mają niewiele wspólnego i są przeznaczone dla Francuzów, którzy pojęcia o polskich specjałach nie mają pojęcia.
    I tak jest wszędzie. Choć chińska diaspora jest ogromna i restauracje chińskie są wszędzie to i tak nie dostaniemy tam jedzenia takiego jak w Chinach, nawet jeśli właścicielami i klientami są głównie Chińczycy.

  • damiantj

    Oceniono 24 razy 22

    Francuz nie musi być znawcą serów. Francuz je ich codziennie wystarczająco dużo, by być znawcą dla przeciętnego Polaka.

    Tak samo my o szynce powiemy więcej, od znawcy z Wietnamu. No chyba, że mamy 20 lat i wychowaliśmy się na szprycowanym wodą gó...e z supermarketu za 16 zł. za kilo. A to zdecydowanie profil większości "ekspertów" na gazeta.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Top Trójmiasto