Cztery lata po rewolucjach Gessler. "Na początku czuliśmy się jak gwiazdy. Teraz już nie jest tak dobrze"

Zuzanna Płończak
19.03.2014
Kuchenne Rewolucje w restauracji Panorama

Kuchenne Rewolucje w restauracji Panorama (Screen z tvnplayer.pl)

Restauracja Panorama była bohaterką drugiego odcinka w pierwszym sezonie polskiej edycji Kuchennych Rewolucji. - Nie jest już tak dobrze, jak po programie - przyznaje Marcin Kuziński, właściciel lokalu.

Zuzanna Płończak: Dlaczego zgłosił się Pan do Kuchennych Rewolucji?

Marcin Kuziński: Prawda jest taka, że nie zgłosiłem się sam. W grudniu 2009 roku zadzwoniła do mnie osoba z produkcji z propozycją udziału w programie. Jako że miał to być jeden z pierwszych odcinków, program nie był jeszcze emitowany w polskiej telewizji. W połowie stycznia przyjechała do nas ekipa TVN zakręcić krótki materiał, a 1 lutego rozpoczęło się nagrywanie odcinka.

Czy cała rewolucja faktycznie trwa tylko cztery dni?

M.K.: Tak. Pierwszego dnia pani Magda sprawdziła naszą restaurację pod kątem jedzenia, wystroju i obsługi. Kolejna wizyta polegała na drobiazgowej diagnozie problemów lokalu, a ostatnie półtora dnia poświęcone było na zmiany, promocję i przygotowanie finałowej kolacji.

Dlaczego zdecydował się pan na udział w programie?

M.K.: Byłem młody i niedoświadczony. Nie miałem pomysłu na restaurację i nie wiedziałem jak ją prowadzić. Byłem jednocześnie właścicielem, kucharzem, kelnerem i sprzątającym. Postanowiłem zaryzykować, bo nie miałem zbyt wiele do stracenia. Szczerze mówiąc nie miałem noża na gardle ani żadnych długów. Nie miałem też poczucia, że jest beznadziejnie, choć to mogło akurat wynikać z braku świadomości jak być powinno.

Kuchenne Rewolucje w restauracji PanoramaScreen z tvn.pl

Żałuje Pan udziału w programie?

M.K.: Absolutnie nie. Gdybym mógł, zrobiłbym to drugi raz. Była to największa przygoda mojego życia, tego nie da się nawet z niczym porównać. Oczywiście formuła programu wymaga obnażenia siebie w stu procentach, ale mimo to nie żałuję.

Czyli emocje pokazane w programie były prawdziwe?

M.K.: Oczywiście. Najciężej znosiła to wszystko moja ówczesna narzeczona, a obecnie żona i matka mojego syna. Bernadeta jest bardzo emocjonalną osobą. Co prawda był jeden moment, w którym zrobiło się trochę drętwo i wtedy reżyser rozpoczął dyskusję z szefem kuchni na temat pizzy, ale poza tym wszystkie sytuacje i rozmowy były naturalną koleją rzeczy.

Co zmieniono podczas Kuchennych Rewolucji?

M.K.: Wystrój zmienił się na weselszy i bardziej związany z Gdańskiem. Diametralnej zmianie uległa także karta dań. Magda Gessler nauczyła nas korzystać z tego, co mamy pod nosem. Przed jej wizytą, nie mieliśmy w menu żadnej ryby bałtyckiej. Ponadto, teraz kiedy tylko mam na to czas, kupuję towar osobiście. Dzięki temu, mam możliwość kontrolowania jakości produktów, które trafiają do kuchni. Ale najważniejszą zmianą był fakt, że zaistnieliśmy w świadomości mieszkańców Trójmiasta. Problem związany z prowadzeniem restauracji na ostatnim piętrze biurowca jest taki, że do nas nikt nie trafia przypadkiem.

Widok z restauracji PanoramaFot. Renata Dąbrowska/AG

Rozumiem, że popularność lokalu znacznie zwiększyła się po programie?

M.K.: To mało powiedziane! Bezpośrednio po odcinku czuliśmy się jak gwiazdy. Ludzie dzwonili do nas i mówili, że jesteśmy super. Poznawano nas także na ulicy, a nawet teraz czasami się to zdarza. Mimo że nasza restauracja jest w stanie pomieścić 120 osób, po emisji ludzie czekali na stolik na korytarzu. Ci ciekawe, w programie pokazane były tylko dwie z trzech sal. Goście nie chcieli siadać w tej, w której nie było Magdy Gessler, więc stała pusta. Naszym flagowym daniem stała się flądra prosto z patelni. Dziennie schodziło nam po 60 kilo tej ryby. Pracowało u nas wtedy sześciu kucharzy i osiem kelnerek.

Wszystkie zmiany wprowadzone przez Magdę Gessler panu odpowiadały?

M.K.: Tak. Moim zdaniem rewolucji trzeba się poddać w stu procentach albo z niej zrezygnować. Dyskusje nie mają sensu. Wiele osób krytykuje panią Gessler, ale nie rozumiem dlaczego. Nie bez powodu to ona prowadzi ten program i to za niemałe pieniądze, a ponadto sama ma kilkanaście restauracji.

Uważa Pan Magdę Gessler za autorytet?

M.K.: Moim zdaniem jest przede wszystkim osobą prawdziwą. To "baba z jajami", niczego nie udaje. Czasem przeklnie, ale co z tego? Mi też się zdarza. Przez te cztery dni mieliśmy bardzo mało czasu na prywatne rozmowy, ale miałem wrażenie, że szczerze chce nam pomóc. To reżyser namawiał do wywoływania konfliktów.

A co zmieniło się od emisji programu do teraz?

M.K.: Najważniejszą zmianą dla mnie jest fakt, że teraz jestem prawdziwym szefem. Już nie gotuję i nie obsługuję gości. Po programie zrozumiałem, że to nie jest moje miejsce. Ponadto, wydłużyliśmy godziny pracy, dzięki czemu staliśmy się restauracją z prawdziwego zdarzenia. Wcześniej to ograniczało się do godzin funkcjonowania biurowca. Ponadto, wymieniliśmy urządzenia kuchenne i kupiliśmy sprzęt niezbędny do prowadzenia cateringu. W zeszłym roku przemalowałem ściany na zupełnie inny kolor, ale nadal współgrają z tym, co zrobiła pani Magda. Pozbyłem się także pieca do pizzy. Chciałbym ją robić, ale na chwilę obecną temat jest zamknięty.

A jak jest teraz?

M.K.: Nie jest już tak dobrze, jak po programie, ale głodni spać nie chodzimy. Rozszerzyliśmy swoją działalność o catering, a także wynajmujemy dyskotekę. Oczywiście wiemy, że nie można cały czas polegać tylko na Kuchennych Rewolucjach, bo to się kiedyś kończy. Staramy się nie stać w miejscu, cały czas rozwijając się w kierunku, jak nadała nam pani Gessler.

Czy Magda Gessler kontaktowała się z Państwem po programie?

M.K.: Kilka razy zdzwoniliśmy się z panią Magdą po emisji naszego odcinka. Trochę żałujemy, że nigdy nas potem nie odwiedziła.

A jak Pani wspomina udział w programie?

Bernadeta Kuzińska: To był dla mnie bardzo stresujący czas. Zaczęłam znowu palić papierosy, bo pierwsze trzy dni, to był po prostu koszmar. Byliśmy bez przerwy krytykowani dosłownie za wszystko. Z perspektywy czasu widzę, że gdyby pani Magda nie postępowała z nami ostro od początku, pewnie byśmy się niczego nie nauczyli. Dzięki udziałowi w programie zmieniło się nasze myślenie. Zrozumieliśmy, że nie musimy robić wszystkiego sami. Już nie obsługuję klientów. Po obejrzeniu programu zrozumiałam, że się do tego po prostu nie nadaję. Pani Magda nadała naszej restauracji kształt i my się tego konsekwentnie trzymamy. Podczas nagrywania programu dużo się kłóciliśmy. Teraz już nie sprzeczamy się o restaurację. Jesteśmy zgodni, bo wiemy co mamy robić, i to cieszy mnie najbardziej.

Restauracja Panorama, Wały Piastowskie 1 (budynek Zieleniaka), Gdańsk. Lokal czynny jest codziennie od 10 do 22.

 

ZOBACZ:

Właściciel "Schabowy Raz!" o Magdzie Gessler i kulisach "Kuchennych Rewolucji"

Loveat to nowe miejsce we Wrzeszczu ze świeżymi kanapkami, sałatkami i koktajlami

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku

Komentarze (6)
Zaloguj się
  • pzmaczynski

    Oceniono 36 razy 20

    Dziwne, ale kilka razy byłem na przestrzeni dwóch lat po emisji programu i ani razu nie było flądry z patelni "bo wyszła"... Albo restauracja powinna kupić jej więcej albo nie reklamować się czymś czego nie oferuje.

  • moniawaldi

    Oceniono 32 razy 14

    Byłam i szczerze nie polecam. Wystrój bocznej sali bardzo skromy. Ściany wyglądają jakby farby nie widziały od lat. Obrusy na stołach też już powinny zostać wymienione. A co do jakości jedzenia to zdecydowanie jadłam lepsze w innych miejscach. Jedyny plus za widok ale chyba nie to jest ważne w restauracji...a i zapomniałam, toaleta-koszmar...

  • Mari Krol

    Oceniono 2 razy 0

    Naprawdę fajne miejsce! Zuuupa rybna, deser i kawa! Z widokiem na Gdańsk. To jest to!

  • wranek

    Oceniono 8 razy 0

    Pani Magdo, dzieki Pani utwierdziłem sie w moim postanowieniu aby unikac polskich restauracji. jeśli muszę coś zjeść "na mieście" szukam McDonaldsa. Bułka, kotlet i frytki. Dobra, standardowa jakość, tanio i szybko. a jak chcę zjeść coś dobrego, swieżego, to robie to w domu.

  • turek4224

    Oceniono 29 razy -3

    gdyby przeciętnemu Gdańszczaninowi, takiemu co nawet czasem kupuje gorszą kawę, Gazeta lub jakiś komentujący napisali ceny Tego Lokalu, to by było w temacie
    "do nas nikt nie przychodzi z przypadku, lokal jest na ostatnim piętrze biurowca"
    Nic o lokalu nie wiem dalej, choć KATERGORYCZNIE nie jadam w fast foodach.
    Zamożny nie jestem, to i przeszukiwanie www w celu znalezieniu cennika restauracji, rozmija się mi z celem. Znam historię z programem od dawna, tylko nic do restauracji nie zachęca "ELEGANCKĄ BIEDOTĘ"... która też wyda u Was kasę, zachowa się miło i kulturalnie, STUDENCKO, tylko nie wie po ile, flądra, surówka, browar, pieczeń... pozdrawiam....

  • Oceniono 34 razy -4

    Zajebista restauracja :))) smaczne jedzenie i wystrój ! :))) , pozdrawiam ludzi środkowym palcem którzy się nie znają :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Top Trójmiasto