Dziennikarz "Financial Times" pod wrażeniem trójmiejskich restauracji. "Polacy jedzą nie tylko kiełbasę i kapustę"

Emilia Stawikowska
19.12.2013
Restauracji Filharmonia

Restauracji Filharmonia (Fot. mat. Restauracji Filharmonia)

Przyjeżdżając do Polski Paul Richardson spodziewał się kuchni nudnej i przewidywalnej, kapusty i kiełbasy. Zdziwił się, kiedy zobaczył, co podaje się w trójmiejskich restauracjach. Wrażeniami podzielił się z czytelnikami brytyjskiego dziennika "Financial Times".

Dziennikarz przyjechał do Trójmiasta wczesną jesienią, odwiedził m.in. centrum Gdańska i sopocką plażę. W felietonie dla „Financial Times” z 6.12.2013 obala stereotyp kuchni polskiej jako tłustej i jednorodnej pisząc, że Polacy w końcu nauczyli się wykorzystywać kulinarny potencjał regionu. Odwiedził kilka z trójmiejskich restauracji i jest pod wrażeniem bujnie rozwijającej się gastronomii, bazującej na lokalnych produktach oraz na pracy młodych i zdolnych szefów kuchni.

Kto by się spodziewał - wódka z ziemniaków?!

Pierwszą restauracją, którą odwiedził Paul Richardson, był sopocki "Bulaj" prowadzony przez Artura Moroza. Richardson zamówił śledzie nadziewane masłem chrzanowym, pâté z wątróbek rybnych z sosem z zielonych pomidorów oraz pieczoną gęś z gruszkami i kaszą jęczmienną. Zdziwił się też, że istnieje coś takiego jak wódka z ziemniaków. - W naszej kuchni staramy się wykorzystywać potencjał produktów regionalnych, które smakują zarówno gościom polskim jak i zagranicznym - mówi Artur Moroz. - Paul Richardson chwalił to, na czym opiera się nasza kuchnia. To proste, lokalne produkty: olej rzepakowy, śledzie, czy wędzony węgorz.

03.12.2010 SOPOT . ARTUR MOROZ , WLASCICIEL REATAURACJI BULAJ . Z POCHODZENIA WARSZAWIAK , KOCHA SLEDZIE . Fot. Renata Dąbrowska

Dziennikarz napisał również o „Szlaku Kulinarnym”, czyli przewodniku dla turystów, który zostanie wydany w przyszłym roku. Pojawią się w nim m.in. adresy restauracji oraz informacje o wydarzeniach kulinarnych. Publicysta docenił smak śniadania w restauracji Hotelu Gdańsk. Podano mu marynowane śledzie, wędzone wędliny z pieczywem oraz z dodatkiem koperku, określonym przez dziennikarza jako zioło, które "dla kuchni polskiej jest tym samym, co bazylia dla kuchni śródziemnomorskiej".

Zjadł obiad w stoczniowym barze

Paul Richardson odwiedził też Stocznię Gdańską. Może nieco zdziwić, że po wykwintnym śniadaniu udał się na obiad w jednym z tamtejszych barów. Opisuje stoły ze sklejki, sztucznie barwione napoje w szklanych butelkach oraz menu będące reliktem dawnych czasów, w którym znalazł ogórkową, flaki, barszcz, gołąbki oraz bigos. Publicysta zamówił żurek i zastanawiał się, czy Wałęsa usiadłby z nim przy jednym stole i zamówiłby tę samą zupę.

Restauracja Filharmonia - klasyka

Kolejny posiłek dziennikarz zjadł w Restauracji Filharmonia na gdańskiej Ołowiance. Posmakował tam pierogów z leśnymi grzybami, musu z kapusty oraz szczupaka z owocem róży i czipsami z kaszy gryczanej. Publicysta nazwał ten zestaw „antologią jesiennych smaków w nowoczesnej aranżacji”. Po obiedzie Richardson rozmawiał z szefem kuchni, Krtistofferem Basznianinem, opowiadającym o lokalnych owocach, używanych do wydobywania różnych połączeń smakowych.

Restauracji Filharmonia Fot. mat. Restauracji Filharmonia

Kulinarna gorączka w Polsce

Publicysta zauważył, że Polacy kładą coraz większy nacisk na jakość jedzenia. Widać to na przykładzie rosnącej "jak grzyby po deszczu" liczby blogów kulinarnych, magazynów takich jak np. "Smak" oraz tłumów na lokalnych targowiskach. Richardson chwali też smak polskich serów, których próbował w sopockim sklepie Ser Lanselot. Jego ulubionym jest ser z owczego mleka pochodzący z Mazur. - Zauważyliśmy, że ludzie coraz częściej szukają wysokiej jakości produktów od lokalnych gospodarzy, nie ufają już serom  sprzedawanym w supermarketach - mówi Grzegorz Jankowski, właściciel sklepu Ser Lanselot. -Zaletą naszych serów jest to, że o każdym z nich mogę coś powiedzieć. Znam skład i pochodzenie, bo odwiedzam serowarów, których produkty sprzedaję.

Ser Lanselot Fot. Facebook/Ser Lanselot

Podsumowując swoją wizytę w Trójmieście, Richardson pisze, że Gdańsk warto odwiedzić nie tylko ze względu na zabytki, muzea i stocznię, ale również zachwycającą kuchnię. W ciągu kilku dni posmakował wielu regionalnych produktów, lecz spodobały mu się najbardziej te najprostsze: bałtycki łosoś wędzony, podawany na kromce chleba z chleba żytniego, kaszubska zupa rybna ze szczupaka i karpia z korzeniem pietruszki, selerem i śmietaną oraz węgorz z kurkami smażony na oleju rzepakowym.

To nie pierwszy raz, kiedy trójmiejskie lokale gastronomiczne zostały docenione przez obcokrajowców. W zeszłym roku "Bar Turystyczny" przy ul. Szerokiej uwzględniono w rankingu brytyjskiego "Guardian" jako miejsce w Polsce warte odwiedzenia. W tym roku zaś restauracja "Althaus" w Gdyni trafiła do pierwszej dziesiątki najładniejszych lokali na świecie.

ZOBACZ:

Aż siedem restauracji z Trójmiasta znalazło się na liście najlepszych w Polsce

Amerykanie oceniają burgery w Trójmieście. "W polskich restauracjach nie trzeba płacić?"

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (62)

  • jarzebiaknaczczo

    Oceniono 373 razy 363

    Jeśli ten dziennikarz z FT właśnie dowiedział się, że wódę robi się też z ziemniaków, to rzeczywiście wielkim jest znawcą tematu.

    Pokaż starsze odpowiedzi (6)

  • tylkoturbobenzyna

    Oceniono 329 razy 309

    Wow ! To teraz poproszę jeszcze o wizyty dziennikarzy którzy potwierdzą, że w Polsce :

    - po ulicach nie chodzą białe niedźwiedzie
    - język rosyjski nie jest językiem urzędowym
    - poza wódką pijemy też inne alkohole
    - mamy w sklepach coca-colę
    - po angielsku umiemy powiedzieć więcej niż "tea who you yeah bunny !"

    itd.

    Wtedy my w odpowiedzi wyślemy swoich dziennikarzy, którzy potwierdzą, że w UK :

    - nie wszystkie kobiety są brzydkie jak noc
    - jedzą nie tylko rybę z frytkami
    - królowa nie rządzi w kraju
    - nie wszyscy przerywają pracę o 16 żeby napić się herbaty

    itd.itd.

    Pokaż starsze odpowiedzi (7)

  • zoraz

    Oceniono 139 razy 127

    O jeny, gość zagraniczny, dewizowiec przyjechał, zjadł i nie marudził!
    A co jest złego w kapuście z kiełbasą?Jeśli komuś się nie podoba to jest jak polak domagający się w Egipcie schaboszczaka.

  • Pokaż starsze odpowiedzi (1)

  • aazz91060

    Oceniono 79 razy 69

    Czyzby mial dosyc smazonych snickersow?
    Chlopina nie wie, ze najlepsza wodka na swiecie robiona jest z ziemniakow?
    co oni tam pija na tych wyspach?

    Pokaż starsze odpowiedzi (5)

  • wentyl77

    Oceniono 68 razy 66

    >W ciągu kilku dni posmakował wielu regionalnych produktów, lecz spodobały mu się najbardziej te najprostsze

    Bo za tą pozorną prostotą często stoją wieki tradycji, prób i błędów, a czasem i wyrafinowanie, które wcale nie jest wrogiem prostoty.

  • mcgi

    Oceniono 69 razy 63

    Polacy zawsze wykorzystywali kulinarny potencjał regionu. Nie wiem jak wcześniej, ale od lat 70-tych to zawsze jak jakiś gamoń z zachodu przyjechał i zobaczył stoły zastawione w czasie rodzinnych uroczystości to się dziwił.
    W przeciwieństwie do Brytoli mamy jeszcze coś innego z czego możemy korzystać i korzystamy. To tradycja.

  • fafarafa13

    Oceniono 75 razy 59

    Jakiś tuman angielski co w restauracji w UK wpiernicza albo podaje żarcie z paczki z tesco odkrył, że ludzie w PL jedzą coś innego. Nieźle...jeszcze ze 100 lat i dowie się że w Azji nie jedzą sztućcami takimi jak nasze....o i wódkę robią z ziemniaka...panie z ziemniaka to w niektórych krajach nawet piwo robią!
    Chyba mu życia albo zdrowia na te odkrycia nie starczy...

  • pakoshead

    Oceniono 78 razy 56

    Zawsze bawi mnie ocena kulinariow innych narodow dokonywana przez jakiegokolwiek "brytola", gdzie tzw. potrawa narodowa jest fish and chips, lub jesli by chciec byc bardziej sarkastycznym...chicken tikka masala hehe
    Od okolo 10ciu (moze ponad) lat, na angielskich stacjach telewizyjnych az zaroilo sie od wszelkiego rodzaju programow kulinarnych, o gotowaniu itp.... z powodu pewnych kompleksow... ze inni sie z nas smieja. Bylo nawet promowane haslo- BRYTANIO, NAUCZ SIE GOTOWAC...
    Lecz tu, to jest jakze typowe, ze innych ocenia sie najlatwiej...

  • Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX