Festiwal Smaków Food Trucków. Myśleli, że będzie 200 osób, a przyszły tłumy

es
14.10.2013
Samochodowe bary i rowerowe kawiarnie cieszą się ogromną popularnością wśród gdańszczan.

Samochodowe bary i rowerowe kawiarnie cieszą się ogromną popularnością wśród gdańszczan. (Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta)

Niby są konkurencją, a potrafią zjednoczyć się w walce o szczytny cel. Trójmiejskie food trucki spotkały się w niedzielę na Skwerze Kościuszki w Gdyni, sprzedając specjały ze swoich samochodów. Część dochodu zostanie przekazana na cele charytatywne.

Food Trucki stanęły na Skwerze Kościuszki, gdzie serwowały jedzenie od 12 do 18. Impreza została zorganizowana przez Sławka Morenza, właściciela Wurst Kiosku w Gdyni. Część dochodów ze sprzedaży jedzenia zostanie przeznaczonych na rehabilitację podopiecznej Fundacji Dzieciom "Zdążyć z pomocą".

Zaprosili znajomych na Facebooku

Festiwal Smaków zdobył popularność głównie dzięki Facebookowi. - Utworzyliśmy wydarzenie na Facebooku - mówi Paweł Kuczuro, dystrybutor Fritz-Koli. - Zaprosiliśmy swoich znajomych, którzy z kolei rozesłali zaproszenia dalej i w ten sposób zebrała się naprawdę spora grupa osób wiedzących o festiwalu.

- Zakładaliśmy, że przyjdzie 200, może 300 osób - mówi Sławek Morenz. - Trudno oszacować, ile dokładnie osób nas odwiedziło, ale moim zdaniem grubo ponad 600.

Każdy z food trucków oferował tylko to, w czym się specjalizuje. - Chcieliśmy, żeby sprzedaż odbywała się na zasadach zdrowej konkurencji - mówi Sławek Morenz. - Były m.in. burgery, zapiekanki, frytki, naleśniki. Każdy sprzedawał coś innego. My zrezygnowaliśmy z napojów i frytek, serwowaliśmy tylko kiełbaski. Doszliśmy do wniosku, że coś do picia można kupić w punkcie Terere, frytki zaś w Belgijkach, więc dlaczego mamy odbierać im klientów.

Dla cierpliwych

Serwowanie dań nie przypominało głównej zasady fast foodu. Czekając na niektóre z nich trzeba było uzbroić się w cierpliwość. Na zapiekanki w Wielkiej Bule czekało się ok. pół godziny, a na frytki belgijskie nawet... 50 minut.

Każdy food trucków przygotował ok. 100 porcji, jednak w niektórych z punktów już ok. godz. 16 zabrakło zapasów. - Najszybciej jedzenia zabrakło tam, gdzie był najkrótszy czas oczekiwania na dania - mówi Sławek Morenz. - Do samego końca można było zjeść np. w SurfBurgerze.

W festiwalu wzięło udział kilkanaście punktów gastronomicznych, były to: Carmnik, Belgijki, SurfBurger, Wielka Buła, Muka Bar, Rollos Crepes, Wurst Kiosk, Velo Cafe i Terere.

ZOBACZ:

Sposób na jesienne zmęczenie? Szukaliśmy go na targu

Takiej kawiarni jeszcze nie było. Połączyli picie kawy z jeżdżeniem na nartach

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • czerwonasukienka1

    Oceniono 5 razy 3

    Zaraz tam konkurencja:) Było fajnie!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Top Trójmiasto