Gdańsk odwiedził łowca smaków, szukał inspiracji w...lesie

es
20.09.2013
Mark Brownstein

Mark Brownstein (Fot. Lidia Skuza / Mark Brownstein)

Do Gdańska przyjechało wielu dziennikarzy kulinarnych z całego świata, którzy wzięli udział w wydarzeniu "Trzy Natury Gdańska i Pomorza. Woda-Łąka-Las". Towarzyszył im Mark Brownstein, amerykański "food hunter", który podróżuje po świecie w poszukiwaniu tradycji kulinarnych oraz zapomnianych smaków.

Wydarzenie zostało zorganizowane przez Justynę Zdunek, właścicielkę restauracji Metamorfoza, Miasto Gdańsk oraz Pomorską Regionalną Organizację Turystyczną. - Mój pomysł może wydawać się nieco szalony, ale postanowiłam wypromować Pomorze na skalę całego świata - mówi Justyna Zdunek. - W tym celu zorganizowałam międzynarodowe wydarzenie kulinarne, podczas którego goście z zagranicy będą mieli okazję na poznanie szerokiego wachlarza polskich produktów regionalnych.

Łowca smaków

W wydarzeniu wzięli udział europejscy dziennikarze kulinarni z takich tytułów, jak FOUR, le Monde, ELLE Eten czy Datagraf. W poszczególnych wyprawach towarzyszyli im polscy eksperci, np. prof. Jarosław Dumanowski oraz Maciej Nowicki, którzy specjalizują się w interpretowaniu tradycyjnych przepisów.

Do Gdańska przyjechał również Mark Brownstein, pochodzący z Kalifornii „food hunter”, który podróżuje po świecie w poszukiwaniu kulinarnych inspiracji. - Mark został zaproszony w roli eksperta i autorytetu, gdyż od wielu lat specjalizuje się w poszukiwaniu nietypowych produktów - mówi Justyna Zdunek. - Na nasze zaproszenie odpowiedział w ciągu kilku godzin i do całej akcji podszedł z niesamowitym entuzjazmem.

Mark Brownstein opisuje swoje wrażenia kulinarne na stronie internetowej www.foodhuntermark.com, niedługo będzie można na niej przeczytać również o smakach, które poznał na Pomorzu. Pomimo że podróżnik odwiedził już wiele krajów, o Polsce wiedział niewiele. Zaskoczyła go nie tylko pogoda, ale również szeroka oferta produktów regionalnych, warzyw i owoców. - Słyszałem wcześniej o niektórych produktach takich jak ogórki kiszone czy wędliny - mówi Mark Brownstein. - Nie spodziewałem się jednak, że kuchnia polska jest tak urozmaicona i ciekawa. Jestem naprawdę zaskoczony nie tylko ilością lokalnych produktów, ale przede wszystkim ich jakością.

Jedli to, co znaleźli

Każdy dzień rozpoczynał się na łonie przyrody, gdzie uczestnicy poszukiwali unikatowych produktów i smaków, a także odwiedzali lokalnych gospodarzy. W swoich progach powitali ich m.in. Barbara i Marcin Michalak z Gospodarstwa Od Kaszuba, a także Tomasz i Hanna Strubińscy z Kaszubskiej Kozy, specjalizujący się w przygotowywaniu serów z koziego mleka. - Podoba mi się, że są takie miejsca w Polsce, gdzie wciąż podtrzymuje się tradycję - mówi Mark Bownstein. - Smakowaliśmy świeżego masła razem z pajdą domowego chleba, przygotowanego na zakwasie z koziego mleka. Smak był niesamowity i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś do mnie powróci.

Uczestnicy zostali wyposażeni w kalosze i koszyki, po czym wybrali się na grzyby. Wielu z nich było zaskoczonych mnogością ich rodzajów a także sposobami ich przetwarzania, jak np. marynowanie.

Z pomorskich jezior i łąk

Drugiego dnia uczestnicy spędzili dzień w scenerii kaszubskich jezior, pływając na łódkach w poszukiwaniu ryb, udało się im złowić m.in. pstrągi, sielawy i węgorze, a także raki. Wszystkie ze zdobyczy zostały przygotowane jeszcze w plenerze: ryby uwędzono a raki ugotowano. - Próbowałem raków w wielu miejscach na świecie - opowiada Mark Brownestein. - Muszę jednak przyznać, że te, które złowiliśmy we wtorek smakowały zupełnie inaczej: miały bardzo wyrazisty i specyficzny smak.

Ostatniego dnia uczestnicy wydarzenia wybrali się w okolice Malborka, gdzie szukali na łąkach ziół oraz odwiedzili Koło Gospodyń Wiejskich. Mieli okazję do posmakowania czerniny, kaszanki, świeżonki oraz przygotowanych przez Koło Gospodyń Wiejskich przetworów z mięsa.

Smak kuchni polskiej

Każdy dzień poszukiwań smaków kończył się elegancką kolacją w patronujących wydarzeniu restauracjach. Do akcji przyłączyły się Metamorfoza i Mercato w Gdańsku oraz Gothin Cafe w Malborku, których szefowie kuchni przygotowywali dania inspirowane pomorskimi tradycjami. Można było skosztować takich specjałów jak np. wędzona sielawa w towarzystwie czarnego brioche, masła oraz cytryny, zaserwowana przez Adama Woźniaka z Mercato. - Restauracje w Gdańsku prezentują wysoki poziom - opowiada Mark Brownstein. - W ich menu znajduje się wiele posiłków bazujących na lokalnych produktach, te, których miałem okazję spróbować, są naprawdę pierwszej jakości. Kuchnia polska ma bogaty, specyficzny smak, który zawdzięcza m.in. wędzeniu mięs i ryb czy marynowaniu.

Po każdej podróży Brownstein ma w zwyczaju organizować kolację dla swoich przyjaciół, inspirowaną smakami nowopoznanej kuchni. - Zabrałem ze sobą smalec, marynowane grzyby i oczywiście kiszone ogórki - śmieje się łowca smaków. - Mam nadzieję, że uda mi się coś z nich przygotować. Zapisałem sobie też przepis na pierogi, może uda mi się przygotować równie smaczne jak te, które jadłem tutaj.

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • linton22

    Oceniono 2 razy 2

    Bardzo fajna inicjatywa. Jak się okazuje, mamy pod względem kulinarnym wiele do pokazania, nasza kuchnia mogłaby być równie popularna na świecie jak sushi, kuchnia włoska czy francuska. Ale...

    No właśnie. Znalezienie w normalnym sklepie dobrego chleba jest niewykonalne. To co nam wciskają, nawet w sklepach firmowych najznańszych piekarzy, to straszne gó..., napakowane chemią. Wędliny? Dawniej kilogram szynki powstawał z 1,5 kg mięsa. Teraz kilogram mięsa wystarcza na 2 kg "szynki". Żremy paszę :/

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX