Prawdziwa gdańska wódka? Niestety tylko z Niemiec

Piotr Celej
04.08.2013
Damian Robakowski - menadżer restauracji Pod Łososiem

Damian Robakowski - menadżer restauracji Pod Łososiem (Fot. Piotr Celej)

Będącą symbolem Gdańska wódkę produkuje się obecnie tylko w Niemczech. Destylowany od 1598 roku specjał ciężko jest dostać nawet na Głównym Mieście podczas Jarmarku św. Dominika

- Sędzia otworzył pudełeczko zamczyste, W którym rzędami flaszek białe steczą głowy; Wybiera z nich największy kufel kryształowy (Dostał go Sędzia w darze od księdza Robaka) Wódka to gdańska, napój miły dla Polaka; - Niech żyje! krzyknął sędzia w górę wznosząc flaszę. Miasto Gdańsk, niegdyś nasze, będzie znowu nasze! I lał srebrzysty likwor w kolej, aż na końcu zaczęło złoto kapać i błyszczeć na słońcu. - Tak Adam Mickiewicz opisywał gdański trunek w Panu Tadeuszu.

Smutny jest fakt, że dzisiaj w Gdańsku ciężko jest dostać trunek, który był symbolem miasta.

Wódka gdańska? nie znam

Prawa do tajnej receptury ma graf von Hardenberg. Posiada on rękopis z XVI wieku z zapisanymi proporcjami. Obecnie goldwassera wytwarza się w niewielkiej miejscowości Nörten-Hardenberg. Do 2009 roku podrabiany trunek pod nazwą Złota Woda produkował Polmos w Starogardzie Gdańskim i Poznaniu, ale zrezygnowano ze względu na politykę spółki. Chciano skupić się na wiodących markach.

Podróż po świecie gdańskiego trunku zacząłem od Jarmarku Dominikańskiego. Wydawało się to najlepszym miejscem na znalezienie złocistej wódki. W pierwszym jarmarkowym punkcie informacyjnym znajdującym się na ulicy Piwnej informatorka po dłuższym namyśle wysyła mnie do sklepu monopolowego. W drugim punkcie na ulicy Grobla I młode dziewczyny w strojach z epoki nowożytnej odpowiedziały, że nie wiedzą, ale może być w pobliskim sklepie monopolowym. W dużym namiocie z napisem "Pomorskie smaki" znalazłem starogdańskie piwo, wędliny, ale gdańskiej wódki nie było. Przy stoisku Sieci Dziedzictwa Kulinarnego Pomorskiego zachęcono mnie do degustacji nalewki kaszubskiej, nikt jednak o goldwasserze nawet nie słyszał. Pytałem również o lokal z gdańskim trunkiem, nikt jednak nie wiedział, czy taki istnieje.

Na jarmarku są stoiska z góralskimi nalewkami i whisky, ale goldwasser jest tylko na jednym i to podrabiany.

W sklepach nie jest łatwo dostać złotą wódkę. Na dziesięć odwiedzonych sklepów w centrum, goldwasser można dostać w zaledwie czterech. To dwa sklepy Kos na Piwnej i Szerokiej, Gryf na Grobla I i Destylatornia na rogu Szerokiej i Szklary. Ceny zaczynają się od 59 i sięgają ponad 100 zł.

Gorzej jest z restauracjami na Długim Pobrzeżu, na osiem sprawdzonych zaledwie dwie miały złotą wódkę. Były to Baryłka oraz, nomem omen, Goldwasser.

Jak złota wódka, to tylko w Łososiu

Trunek po raz pierwszy wzmiankowany jest 6 lipca 1598 roku. Wtedy to uchodźca z Niderlandów Ambroży Vermöllen otrzymał obywatelstwo gdańskie. Opuścił rodzinne strony w związku z prześladowaniami protestantów przez okupujących Niderlandy Hiszpanów. Według rodzinnej legendy jedynym majątkiem były receptury nalewek, z których największą sławą cieszył się güldenwasser. Tak bowiem pierwotnie nazywał się trunek zawierający płatki 22-karatowego złota.

Historia goldwassera związana jest nierozłącznie z jednym miejscem. To kamienica „Pod łososiem” przy ulicy Szerokiej 51/52, gdzie od roku 1704 produkowana była gdańska wódka i działała probiernia-restauracja. Wnuk założyciela destylarni przekazał majątek swemu szwagrowi Wed-Lingowi, który wszedł w spółkę z kupcem Sartoriusem. Dzięki tej spółce można było wynająć od oliwskich cystersów kamienicę na Szerokiej. To z nią goldwasser będzie związany przez ponad 300 lat. Łososia na kamienicy właściciele probierni likierów uznali go za szczęśliwą rybę i umieścili na etykiecie swego sztandarowego napitku.

Od 1767 roku wódkę zamawia caryca Katarzyna II, zaś książę Józef Poniatowski uwielbiał pić "kieliszek" do śniadania. Podobno złoty trunek pijał sam Ludwik XIV, Król Słońce.

Kamienica mocno ucierpiała w trakcie wojny odbudowano ją w latach 1950-53. Od 1976 wróciła do niej restauracja i oczywiście możliwość skosztowania gdańskiej wódki.

- Restaurację Pod Łososiem po wonie zakładał mój dziadek - w 1976 roku, potem prowadził ją mój ojciec, teraz również i ja - opowiada Damian Robakowski, menadżer restauracji. - Wódka, którą sprzedajemy jest oparta na w 100% oryginalnej recepturze. Nie jest to polska podróbka. Jest to unikalna kompozycja około 20 ziół.

Damian Robakowski z ojcem i dziadkiemFot. Archiwum restauracji Pod Łososiem

W XVII wieku zapisano przepis na podrabiany goldwasser. Aby uzyskać sztof (1,4 litra) należało użyć 6 łutów (1 łut to 13,56 g) anżeliki, 6 łutów korzeni tataraku, 2 łuty korzeni mistrzowca, 2 łuty korzeni dziewięćsiłu, 2,5 łutów korzenia kurkumy, łut korzeni gencjany, łut ziela pieprzowego, łut driakwi, łut „diabelskiego ziela”, 10 łutów owoców jałowca, garść winnej ruty, 1 garść świeżej ruty, pewne ilości sandałowca, rozmarynu i innych egzotycznych przypraw. Zalewano to anyżówką lub gorzałką francuską. Później dodawano do smaku cukier oraz 22-karatowe płatki złota. Prawdziwa receptura jest jednak ściśle tajna. Zmieniały się również opakowania, pierwotnie wyglądały jak ciemne apteczne ampuły. Obecna butelka jest przezroczysta, by było widać złoto i przypomina sztabkę złota.

Kieliszek goldwassera dla królów i prezydentów

Wystrój Pod Łososiem nawiązuje do dawnego, mieszczańskiego wnętrza. Ciemne kolory, drewniane meble i olejne obrazy z widokami Gdańska, dodają temu miejscu dostojeństwa. Restauracja owiana kilkusetletnią legendą jest odwiedzana nie tylko przez gdańszczan. Gośćmi byli Lech Wałęsa, Margaret Thatcher, Vaclav Havel, George Bush, Krzysztof penderecki, Günter Grass, Małgorzata II z Danii i Harald V. Właściciele najbardziej są jednak dumni z przygotowania posiłku dla Jana Pawła II podczas jego wizyty w Polsce. Wszystkie znamienitości do dania dostają oczywiście kieliszek goldwassera. Innymi specjalnościami jest pieczona kaczka oraz łosoś.

 

Sztućce którymi jadł papież Jan Paweł IIFot. Piotr Celej/Namonciaku

Do restauracji często zachodzą też turyści, by skosztować gdańskiej wódki i posłuchać opowieści. Przychodzą też mieszkańcy dawnego Wolnego Miasta Gdańska, dla których widać, że picie gdańskiej wódki ma znaczenie emocjonalne. Co 2-3 miesiące materiały o gdańskiej tradycji robią zagraniczne telewizje, ostatnia była z Kaliningradu.

- Zdarzyło się, że w naszej restauracji dawni gdańszczanie urządzali np. 90 urodziny. Podczas zeszłorocznego Euro mieliśmy mnóstwo gości, goldwasser szczególnie przypadł do gustu Hiszpanom - mówi pan Damian. - prowadzenie Pod Łososiem to nie tylko radość, ale i wyzwanie. Czuje się, że dotykam historii, ale jest to też ciężka praca, bowiem dziadek i ojciec postawili wysoko poprzeczkę.

Pisali o wódce poeci, podróżnicy, malarze

Goldwasser często też trafiał do wspomnień z Gdańska i na łamy literatury. Sekretarz francuskiego posła Charles Ogier zapisał, że podczas wizyty u Jana Uphagena, był częstowany wódką „cztery albo pięć razy w ciągu pół godziny, jakbyśmy byli chorzy”. Należy pamiętać, ze wódki ziołowe były uważane za lecznicze. Wspominała o gdańskim specjale w Mendu Gdańskim Maria Konopnicka. Napisał też o nim Wladysław Reymont w Chłopach, gdzie goldwasser był tak poważany, że opijano nim zaręczyny Boryny z Jagną. W lokalu Pod Łososiem powstał też najprawdopodobniej wiersz Juliana Tuwima. W czasie pobytu w Gdańsku napisał on bowiem wiersz Przygoda. Zaczyna się on od słów - "Złotą, wieczorną wódką".

W literaturze gdańska wódka była też bakszyszem. W Sztuce Heiricha von Kleista w swym dramacie "Rozbity dzban" pisze, że wiejski sędzia próbuje upić goldwasserem wizytatora z centrali. Z kolei w dramacie "Minna von Barnhelm, czyli żołnierska dola" Gotthold bon Barnhelm umieścił opis gospodarza, który znakomitą gdańską wódką usiłuje udobruchać obrażonego gościa.

Najciekawszy jest opis Theodora Hoffmana, który w baśni "Zacheuszek, Cynobrem zwany" umieścił postać okrutnego księcia, który pije na śniadanie goldwassera zagryzając... skowronkami z Lipska.

Z butelką gdańskiej wódki nie rozstawał się również Wojciech Kossak. Słynny malarz brał zapas trunku nawet na podróż za ocean.

Dzieło Neptuna

Według legendy powstanie goldwassera związane jest z bogactwem miasta. W XVI wieku mieszczanie byli tak bogaci, że "na szczęście" do fontanny rzucali całe złote monety. Neptun tak się zdenerwował zaśmiecaniem mu basenu, ze rozłupał trójzębem guldeny na złote płatki. Król mórz zamienił też wodę w wódkę i w ten sposób gdańszczanie zyskali swój ulubiony trunek.

Należy jednak pamiętać, że goldwasser zawsze był drogi i pito go na wyjątkowe okazje. Inną tradycyjną wódką gdańską był machandel, czyli jałowcówka. Spożywało go się zagryzając suszoną śliwką. Jednak dostanie machandla w Gdańsku graniczy niemal z cudem.

 

ZOBACZ:

Jak nas nabierają w restauracjach?

Slow Starter's ma nowe menu. A w nim... King Kong

Polub nas na Facebooku!