"Łowca głów" Donald Tusk vs "Dyktator" Robert Biedroń. Na co poszli do kina i dlaczego?

am
29.05.2012 13:54
Donald Tusk i Robert Biedroń

Donald Tusk i Robert Biedroń (Sławomir Kamiński/ Stefan Romanik// AG/ facebook.com)

W ostatnie dwa weekendy redakcja namonciaku postanowiła nadrobić zaległości filmowe. Naprawdę dziwnym zbiegiem okoliczności trafiliśmy na jeden seans z Donaldem Tuskiem, a na drugi z Robertem Biedroniem. I musimy przyznać, że zaskoczył nas filmowy wybór naszych polityków.

Donald Tusk udał się do sopockiego kina w "Dzień Mamy" razem ze swoją żoną i znajomymi. Jaki film wybrali? "Łowca głów". Co ciekawe, film zaczyna się takimi słowami:

"Nazywam się Roger Brown, mam 168 cm wzrostu. Nie trzeba psychologa, by wiedzieć, że muszę to sobie jakośrekompensować."

Trochę chciało nam się śmiać. Główny bohater to niski, zadufany w sobie blondyn, który ma jednak wiele kompleksów. Niski wzrost i kilka innych defektów rekompensuje sobie na każdym kroku. Roger jest najlepszym norweskim headhunterem, dobrze zarabia i ma piękną żonę. Żyje ponad stan, więc aby mieć na to wszystko pieniądze zajmuje się kradzieżą dzieł sztuki. Więcej nie zdradzimy, ale bardzo cieszymy się, że Donald Tusk poszedł na ten film, bo również nawiązano w nim do naszego kraju, a konkretnie do Polaków, którzy w tym filmie, "o dziwo", byli robotnikami. Może czas coś z tym zrobić premierze?

Tydzień wcześniej Robert Biedroń poszedł do kina w Gdyni na film "Dyktator". Tutaj wybór trochę mniej nas zdziwił, bo polityk znany jest ze swojego poczucia humoru. Scenariusz filmu został zainspirowany bestsellerem "Zabibah and The King" autorstwa Saddama Husseina. Jak mówi Cohen, jest to "niezwykła historia dyktatora, który heroicznie ryzykował własne życie po to, by demokracja nigdy nie zawitała do kraju, który z taką miłością terroryzował". Dostało się Obamie, Angeli Merkel, homoseksualistom, feministkom, aktywistom, politykom, terrorystom, służbom specjalnym i oczywiście Żydom. Nam osobiście zdecydowanie bardziej podobały się wcześniejsze wcielenia Cohena. Swoją drogą, ciekawe czy Robert Biedroń znalazł w tym filmie jakieś odwołanie do polskiej polityki.

ZOBACZ:

Żart premiera Donalda Tuska. Nikt go nie zrozumiał

Poseł Biedroń wyszedł z jajami do ludzi. "Reakcje były różne, niektórzy krzyczeli"

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku