San Marino - włoska restauracja pośrodku gdyńskiego blokowiska

jado
21.07.2013 08:24
Restauracja San Marino

Restauracja San Marino (Fot: Dominik Sadowski/ AG)

Co tydzień nowe specjały w menu, świeże składniki, energia i pasja właścicieli to znaki szczególne restauracji "San Marino". Włoska enklawa ma nową siedzibę i plany wśród bloków na gdyńskim Fikakowie. A  do kolacji... darmowe wino.

Zielono białe markizy, serwety w czerwoną kratę, doniczki z bazylią i aromaty włoskiej kuchni pojawiły się nagle w środku Fikakowa. Właściciele mieli tylko kilka dni, by przerobić lokal w którym wcześniej mieściła się apteka, sklep z narzędziami i solarium na włoską restaurację.

Właśnie trwają ostatnie prace nad wnętrzem lokalu.

Ostatnie szlify w restauracji Fot. Dominik Sadowski / AG

- W Sanepidzie wybłagałam wcześniejsza wizytę powołując się na obchodzone właśnie imieniny, uzyskaliśmy zgody na szyld i markizę, a potem pracowaliśmy cała noc. Wszystko w ciągu tygodnia - śmieje się właścicielka Jagoda Mikołajczak.

Pełen spontan

"San Marino" powstała rok temu przy ul. Miętowej na Dąbrówce. Podobnie jak po przeprowadzce prace nad otwarciem pierwszego lokalu przebiegały błyskawicznie.

- Zamknęli niewielką pizzerię tuż naprzeciw naszego mieszkania, i jakoś wieczorem postanowiliśmy ją przejąć. Potrafię gotować i uwielbiam włoską kuchnię, więc... założyliśmy "San Marino" - wspomina Mikołajczyk.

Pierwsi klienci pojawili się zanim właściciele zdążyli na szybko umeblować lokal.

- Kuchnia ruszyła 1 czerwca, ale nie mieliśmy ani jednego stolika. Przyszli klienci, więc pożyczyliśmy kilka stołków od sąsiadki i... mieliśmy knajpę - wspomina właściciel Tomasz Klechowicz.

Włoska enklawa

Zdecydowali że nie chcą prowadzić typowej pizzerii, ale włoską restaurację z prawdziwego zdarzenia.

- To była kwestia ambicji. Postanowiliśmy założyć miejsce do którego goście będą chcieli wracać z klimatem i aromatami naszej ukochanej Italii - wspomina Klechowicz.

Restauracja Fot: Dominik Sadowski/ AG

Włoska restauracja na "blokowisku" wymagała już tylko właściwej nazwy.

- "San Marino" łączy wszystko o co nam chodziło. Kojarzy nam się ze słońcem i morzem, do tego wieżyczka, włoski folklor i... mieliśmy lokal - cieszy się Mikołajczak.

Odgrodzeni

Po sezonie "San Marino" miało już stałych klientów i wyrobiona markę. Większość gości decydowało się na jedzenie w lokalu, lub zaaranżowanym ogródku.

- Mieliśmy małe namioty i niezobowiązujący ogródek do którego goście chętnie wracali. A po zimie postawili nam płot... - tłumaczy Klechowicz.

Ogrodzenie wokół parkingu zmusiło klientów San Marino do telefonowania przed przyjściem na obiad.

- Była tam bramka na pilota, która musieliśmy otwierać. Poza tym nie było nas widać z ulicy - skarży się Mikołajczak.

Reklamą w płot i na Monciak

Właściciele wykupili więc miejsca reklamowe na ogrodzeniu i rozejrzeli za nowym lokalem w okolicy.

- Wieczorem znaleźliśmy ogłoszenie, a rano zdecydowaliśmy się na wynajęcie. Rozesłaliśmy sms-y do półtora tysiąca klientów i po tygodniu jesteśmy tu - relacjonuje Klechowicz.

Znajomi śmiali się, że właściciele "San Marino" trafią kiedyś ze swoją włoska pasją na Monciak. Póki co na Fikakowie są już o kilka kilometrów bliżej celu.

Pizza książkowa

Najważniejsza w "San Marino" jest wyśmienita kuchnia. Sławę zdobyła szczególnie włoska pizza na cienkim cieście.

Pizza Facebook/ Restauracja San Marino

- Jedna z naszych stałych "telefonicznych" klientek zawsze zamawiała "La Parmę"... potem okazało się, że to powieściopisarka i trafiliśmy do "Codziennika Sfrustrowanej Trzydziestki" - chwalą się właściciele.

Klienci mogą wybierać wśród apetycznych smaków. Wszystkie warzywne dodatki są bezpłatne, owoce morza wyselekcjonowane, ser pochodzi z krowiego mleka, nie olejów roślinnych, a sos pomidorowy wyciska się na miejscu z soczystych warzyw.

Menu a'la Italia

Oprócz stałych pozycji w karcie co tydzień pojawia się też nowe menu z włoskimi specjałami.

Smakołyki z Facebook/ Restauracja San Marino

- Nie chcemy się znudzić, więc co tydzień mamy specjalne dania i dodatki. W tym tygodniu serwujemy wyśmienitą "Toskańską zupę" z owoców morza na chili oraz połączenie Italii i mojego rodzinnego Poznania czyli "Kaczkę z pampuchem" w winie - poleca Mikołajczak.

Ponieważ lokal nie ma jeszcze koncesji na alkohol, a nic tak nie podkreśla włoskiej kuchni jak dobre wino każdy gość może liczyć na lampkę do kolacji.

San Marino - Gdynia, ul. Myśliwska 27.

ZOBACZ:

Restauracja "White House", czyli gastronomiczne spa dla zmysłów bez pośpiechu

"Trattoria La Cantina" włoska kuchnia z polskim sercem... za to bez keczupu

Zostań fanem Namonciaku na Facebooku